Moja przygoda z olejem kokosowym zaczęła się przez przypadek, kiedy byłam na zakupach, szukałam oliwy z oliwek, a ten tytułowy stał sobie niewinnie obok i przykuł mój wzrok. Niespecjalnie wiedziałam, jak i do czego go używać, ale stwierdziłam, że zaryzykuję i na próbę zapakowałam jedną sztukę do koszyka. W domu otworzyłam słoik, zdziwiła mnie konsystencja smalcu, a nozdrza mile połechtał intensywny zapach kokosu. I oczywiście zaczęłam szukać pomysłów, jak go zastosować.

W sieci przeczytałam mnóstwo informacji o jego wspaniałych właściwościach. Niespecjalnie w cuda wierzę, jestem raczej sceptyczna, ale bardzo polubiłam olej kokosowy, więc przedstawię wam jego walory.

Zawiera w sobie dobroczynne dla naszego zdrowia kwasy tłuszczowe, wspiera w walce z otyłością, ma działanie antybakteryjne, poprawia poziom cholesterolu i cukru we krwi, pomaga wchłaniać się witaminom, minerałom i aminokwasom, usprawnia pracę mózgu - dobrze wpływa na koncentrację, zapobiega chorobom układu krążenia, zwiększa wydajność i poprawia kondycję fizyczną, działa zbawiennie na gojenie się ran. Poprawia również stan skóry, podwyższa poziom testosteronu i pomaga w zapobieganiu osteoporozie.

Pierwsza myśl, jak to zwykle u mnie bywa, dotyczyła gotowania. Okazało się, że jak najbardziej można go stosować jako smarowidło do chleba (polecam na grzankach). Świetnie się sprawdza w deserach takich jak ciasta, torty lub smażone placki bananowe. Może służyć jako dodatek do sałatek (szczególnie tych owocowych) i koktajli. Stosuje się go się do mięsa, ryżu i warzyw w kuchni orientalnej. Można go używać do smażenia, grillowania i duszenia, ponieważ nie wydziela aż tylu szkodliwych substancji.

olej kokosowyFot. pixabay.com

Najbardziej lubię jednak używać oleju kokosowego w domowej pielęgnacji urody. Jest niezastąpiony jako balsam do ciała. Nie dość, że fantastycznie rozprowadza się po ciele, świetnie nawilża, jest bardzo wydajny, to w dodatku po aplikacji człowiek pachnie się jak znany batonik. Przede wszystkim jednak uspokaja mnie myśl, że wiem, co wcieram. To bezpieczny kosmetyk, który nie zawiera w sobie chemii, dlatego szczególnie polecam go kobietom w ciąży. Stosuję go również na twarz, dzięki czemu moja cera stała się ewidentnie bardziej nawilżona, napięta i pozbawiona różnych niedoskonałości. Ponieważ farbuję włosy, to od czasu do czasu wcieram sobie ten olej w końcówki, co daje podobny efekt, jak stosowanie jedwabiu. Wiem również, że niektórzy używają oleju kokosowego również jako pasty do zębów (gdy łączy się z sodą oczyszczoną i eterycznym olejkiem np. miętowym ) lub jako płukanki do ust... I tutaj poległam, przyznaję. Podobno olej wybiela zęby, zapobiega próchnicy, ale nie dane było mi to zauważyć, bo poddałam się po pierwszej próbie. W tej wariacji nie mogłam znieść kokosowego smaku i zapachu. Zdecydowanie jest to zadanie dla zawodników wytrzymalszych ode mnie. Za to chętnie wcieram kropelkę oleju w dłonie, bo nie ma dla mnie lepszego kremu do rąk, szczególnie po pracach domowych.

Nie spotkałam się z danymi, które by mówiły o zalecanej dawce spożycia oleju kokosowego, bez szkodliwości lub dla zdrowotności naszego organizmu. W kuchni stosuję go od czasu do czasu, natomiast w domowej pielęgnacji ciała jestem zdecydowaną wielbicielką i używam go codziennie.

Pamiętajcie, że najlepszy jest olej z pierwszego tłoczenia na zimno, a nie ten rafinowany, już pozbawiony charakterystycznych dla niego cennych składników. Zwracajcie uwagę na to, co kupujecie i czytajcie etykiety.

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Opublikuj komentarz jako gość.
COM_KT_RATE_THIS_POST:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

GOTUJ Z NAMI

Kwietniowy lunchbox
Kwietniowy lunchbox
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Pizza – wszystkie chwyty dozwolone!
Pizza – wszystkie chwyty dozwolone!
Wegetariański smalec z fasoli – palce lizać!
Wegetariański smalec z fasoli – palce lizać!
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
„Smak jest czymś nieskończenie subiektywnym i trudnym do opisania”
„Smak jest czymś nieskończenie subiektywnym i trudnym do opisania”
Topinambur – kochaj albo rzuć
Topinambur – kochaj albo rzuć
previous arrow
next arrow
Slider