Ma Llow to pierwsza i na razie jedyna w Krakowie pijalnia ziół. Jej właścicielka, Magdalena Batog, z nieustającym zaskoczeniem obserwuje, jak często na ziołowe herbatki przychodzą młodzi ludzie, zainteresowani naturalnymi sposobami wspomagania organizmu.

12 filizanka ulozona z trawy i kwiatow  Fot. olezzo  Fotolia Fot. olezzo Fotolia


- Myślałam, że klientami będą przede wszystkim osoby starsze – przyznaje. – Przynajmniej w moim pokoleniu ludzie kierowali się w stronę natury, kiedy już coś było źle. Ale teraz jest chyba taki trend, żeby żyć zdrowiej.

Planowała karierę w branży filmowej, skończyła nawet kierunkowe studia. Cały czas jednak czuła, że to nie jest jej prawdziwa droga. Zielarską przygodę rozpoczęła – jak to często bywa – od szukania rozwiązań własnych problemów zdrowotnych. Gdy poważnie zachorowała, dotarła do lekarza Dalajlamy, który akurat przebywał wtedy w Polsce. Zachwyciła się jego sposobem diagnozowania i ziołami, które jej przepisał, a których pozytywne działanie odczuła na własnym ciele. Od tamtej pory miała do czynienia z ziołami peruwiańskimi, tybetańskimi i polskimi. Twierdzi, że te rodzime mają nam sporo do zaoferowania i potrafią szybko przynieść pożytek.

Na pierwszej stronie menu Ma Llow znajduje się sylwetka człowieka witruwiańskiego. Na niej strzałkami oznaczone są miejsca z najczęstszymi dolegliwościami, a przy każdej części ciała numer odsyłający do specjalnej herbatki. Są tu specjalne mieszanki na nerwy, dla niejadków i „sercowców”, na ból gardła, dla pań na urodę i dla panów na energię. Niektóre ich smaki są trudniejsze do przełknięcia, szczególnie gorzkie, ale są też napoje łagodniejsze, owocowe, jak te z głogu czy róży. Mieszanki, które można sobie zamówić na miejscu lub do zaparzania w domu, dostarczają w tej chwili wyłącznie polscy producenci. Z biegiem czasu oferta pewnie się powiększy, bo goście zaczynają dopytywać o zioła zagraniczne. Wkrótce w lokalu powstanie część „farmaceutyczna”, w której znajdą się wyłącznie mieszanki lecznicze. Sama Magdalena Batog cały czas doskonali swój zielarski warsztat, by zacząć tworzyć autorskie kompozycje.

Ziołowe napary są bez wyjątku bezpieczne dla zdrowia, ale we wszystkim należy być ostrożnym i obserwować swój organizm. W zielarstwie przyjmuje się zasadę, że jeden rodzaj roślin powinno się stosować przez miesiąc, maksymalnie sześć tygodni, a potem go odstawić i dokonać zmiany, jak w każdej suplementacji. Wtedy działanie roślin jest najbardziej skuteczne. Najlepiej jest pić dane ziele wtedy, kiedy jest jego naturalny czas. Dlatego wiosną krakowska zielarka szczególnie poleca pokrzywę, najlepiej zerwaną z podwórka lub łąki i zaparzoną z jabłkiem. Podobno już po dwóch tygodniach stosowania można zauważyć pierwsze efekty – pokrzywa doskonale oczyszcza organizm, poprawia działanie układu pokarmowego i przemianę materii.

12 wejscie do pijalni ziol ma llow w krakowie  Fot. Patrycja Badysiak Fot. Patrycja Badysiak

Zioła jako suplementy diety są bardzo pomocne, jednak Magdalena Batog zwraca uwagę na to, że trzeba zmienić styl życia. Poleca przeprowadzanie od czasu do czasu „warzywnych oczyszczeń” i stosowanie choćby raz w tygodniu diety odkwaszającej, zwłaszcza, gdy ktoś pali papierosy, pije kawę i alkohol. Jej zdaniem chodzi przede wszystkim o to, wrócić do tego, jak żyli nasi przodkowie - do naturalnych składników i metod leczenia.
- Jestem wegetarianką i zwolenniczką bardzo zdrowego sposobu żywienia. Ze względu na chemię zawartą w pożywieniu co roku jeżdżę na diety oczyszczające dr Dąbrowskiej. Na jednym turnusie można zaobserwować nieprawdopodobne przypadki ozdrowień osób, które zmagają się często z naprawdę poważnymi schorzeniami. Ja sama jestem tego przykładem – dzięki takiej diecie pozbyłam się guzów tarczycy. Można sobie łatwo pomóc, trzeba tylko próbować.
Poza ziółkami, kawą czy zwykłymi herbatami pijalnia serwuje też oryginalne ciasta, wykonywane domowym sposobem przez Agnieszkę Starostę-Zgoda z pracowni - Słodki Warsztat - buraczane, szpinakowe z mascarpone czy bezcukrowe, z odrobiną miodu, brzoskwinią i lawendą. Wszystko dostępne jest w przystępnych cenach, jednak nie zawsze działa to jak magnes.
- Mamy przepyszne herbaty i kawę, ale ludzie widząc cenę 5 zł zakładają, że są one niskiej jakości. Myślę jednak, że jak ktoś raz ich spróbuje, to przekona się, że można znaleźć dobrą jakość w atrakcyjnej cenie.

Na półkach obok stolików poustawiane są pachnące, kolorowe świece, które od wielu lat wyrabia mąż właścicielki. To właśnie dzięki jego działalności możliwe było otwarcie pijalni. Są tu między innymi świece sojowe, rzepakowe, z wosku palmowego, w większości naturalne. Niektóre mają fantazyjne, kwiatowe formy. Można je kupić na miejscu, podobnie jak rzadko spotykane gatunki miodów z zaprzyjaźnionej pasieki Kordeckich, w tym mniszkowy czy nawłociowy.

Otwierając Ma Llow Magdalena Batog nie miała pojęcia, czy istnieją już tego typu przybytki. Sama nigdy wcześniej na takie miejsce nie trafiła, ale ma nadzieję, że ziołowe pijalnie zaczną wkrótce być równie popularne, jak kawiarnie i herbaciarnie. Nie obawia się takiej konkurencji.

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Opublikuj komentarz jako gość.
COM_KT_RATE_THIS_POST:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

GOTUJ Z NAMI

Kwietniowy lunchbox
Kwietniowy lunchbox
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Pizza – wszystkie chwyty dozwolone!
Pizza – wszystkie chwyty dozwolone!
Wegetariański smalec z fasoli – palce lizać!
Wegetariański smalec z fasoli – palce lizać!
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
„Smak jest czymś nieskończenie subiektywnym i trudnym do opisania”
„Smak jest czymś nieskończenie subiektywnym i trudnym do opisania”
Topinambur – kochaj albo rzuć
Topinambur – kochaj albo rzuć
previous arrow
next arrow
Slider