Telefon wyrzuca kolejne przypomnienia, w kalendarzu od dawna zabrakło miejsca na wpisywanie terminów, samoprzylepne karteczki w kilku kolorach pokrywają już całe biurko, część lodówki i ekran komputera. Do pełni nieszczęścia brakuje jeszcze notatek spisywanych na dłoni. A wskazówki zegara przesuwają się w przyśpieszonym tempie - przedwczoraj była wigilijna kolacja, wczoraj Lany Poniedziałek, dzisiaj wyjeżdżamy na wakacje, a za tydzień trzeba się szykować na sylwestrową zabawę. Brzmi znajomo?

 pracoholizmFot. StartupStockPhotos via Pixabay.com

Pracoholizm jest już pojęciem oswojonym. Dla większości osób brzmi ono zresztą jak bajka o żelaznym wilku – to dramatyczna sytuacja, w którą trudno uwierzyć, bo przecież nas ona nie dotyka. Uzależnienie od pracy rzeczywiście jest specyficznym problemem, związanym – jak sama nazwa wskazuje – z pracą zawodową. Niemożność oderwania się od służbowych czynności nie jest tak powszechną zmorą, jak mogłoby się wydawać. Prawdziwą chorobą cywilizacyjną jest zadanioholizm – fizyczny wręcz przymus do życia według starannie zbudowanego planu.

Do bólu przewidywalni

Kilka miesięcy temu na księgarnianych półkach pojawił się cudowny lek na największą zmorę naszych czasów, czyli brak czasu. „Perfekcyjny rok z Perfekcyjną Panią Domu”. Kolorowy koszmar, wypełniony wskazówkami, jak zaplanować 365 nadchodzących dni. Książka, która rzekomo miała ułatwić życie i sprawną realizację wszystkiego, co zrobić trzeba, w rzeczywistości jest doskonałym przykładem na to, że naszym życiem rządzą zadania.

Życiowe projekty zaczynają się na długo, zanim człowiek przyjdzie na świat. Najpierw współcześni rodzice starannie planują powiększenie rodziny, potem opracowują strategie wychowania dziecka. W wyjątkowo przemyślany sposób układają jego edukację, włączając w nią szalone kombinacje zajęć pozalekcyjnych, na które w równie szalonym pośpiechu wożą dziecko, narzekając na uliczne korki, brak czasu i własne zmęczenie. Po drodze jedzą błyskawiczne obiady gdziekolwiek, robią zakupy, jadą na własne lekcje języka obcego lub do klubu fitness. Kiedy cała rodzina nareszcie dociera do domu, wszyscy ze zmęczenia słaniają się na nogach i modlą o nadejście weekendu. A potem te dwa błogosławione wolne dni rozkładają na kolejne zadania, na które zabrakło czasu w ciągu tygodnia. W rezultacie całe ich życie staje się jednym wielkim projektem, podporządkowanym terminarzowi.

Zarządzanie czasem stało się jedną z najbardziej poszukiwanych umiejętności. Tymczasem czasem zarządzać się nie da, o czym zresztą już pisaliśmy. Kluczem do zapanowania nad osobistymi harmonogramami jest pogodzenie się z faktem, że nie da się wszystkiego zaplanować. Reguła „60:40” mówi, że planami objąć należy 60% naszego czasu. Pozostałe 40% należy równo podzielić na wydarzenia, których przewidzieć się nie dało i na działanie czysto spontaniczne. W przeciwnym razie jesteśmy skazani na porażkę, o ile w ogóle można tak nazwać obiektywną niemożność zrobienia zbyt wielu rzeczy naraz.

Pamięć, która nie działa wstecz

Zadanioholizm jest pułapką, w którą wyjątkowo łatwo wpaść, ponieważ nasza codzienność przypomina już rozpędzony pociąg, który nie ma wyznaczonej stacji końcowej. Jego źródło leży w pracy, stąd często utożsamiany jest z pracoholizmem. Ale ustawiczne działanie pod dyktando spraw do załatwienia nie kończy się wraz z wyjściem z biura. Ta gorączkowa aktywność trwa... przez całą dobę.

Mózg działający przede wszystkim w trybie pamiętania o przyszłości nie jest w stanie przejść na jałowy bieg. Dlatego myśli o rzeczach do zrobienia budzą człowieka w środku nocy i nie pozwalają zasnąć już do rana. Pojawia się pierwsza dawka stresujących emocji. Bezsenność jest pierwszym fizycznym objawem uzależnienia od zadań. Potem dochodzi ciągły niepokój, czy uda się nad tym chaosem jakkolwiek zapanować oraz lęk przed niepowodzeniem. Paradoksalnie wypełniony po brzegi kalendarz nie powoduje zwiększenia koncentracji i uporządkowanego działania, a jedynie rozważanie tego, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. W rezultacie wizja niedotrzymanych terminów staje się samospełniającą się przepowiednią. Ambicja, by bohatersko uporać się ze wszystkim, co sobie wyznaczymy i co przyjmiemy od otoczenia, przed długi czas zagłusza potrzebę odpoczynku i zajęcia się własnymi potrzebami i pragnieniami. Zagłusza do czasu, gdy organizm zacznie się domagać odpoczynku, ale i z tym można sobie poradzić, planując wizytę u lekarza, który przepisze laki na sen lub skołatane nerwy. A gdzie w tym wszystkim zwyczajna radość z życia?

W tym miejscu można wykonać proste ćwiczenie: w ciągu dwudziestu sekund wymienić trzy miłe wspomnienia z wczorajszego dnia. Czytelników, którym się to udało, zachęcamy do wspomnienia o tym w komentarzu. Jeśli zaś komuś tych dobrych wspomnień zabrakło, polecamy ułożenie na jutro harmonogramu, w którym znajdą się:

- 3 posiłki zjedzone przy stole, najlepiej z rodziną
- 30 minut fizycznej aktywności (wystarczy co drugi dzień)
- 1 godzina relaksu przed snem, z dala od ekranów
- 1 godzina na zajęcia własne, które dostarczają wyłącznie przyjemności

Dla wielu osób zbudowanie i realizacja planu zawierającego te elementy, będą z pewnością bardzo trudne, ale pokonanie tego wyzwania stanie się ich największym sukcesem w ciągu najbliższych 365 dni. Nagrodą jest spokój, radość i mnóstwo dobrych wspomnień.

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

SPECJALNOŚĆ ZAKŁADU

Cudowny eliksir z jabłek
Cudowny eliksir z jabłek
Miód – słodkie remedium
Miód – słodkie remedium
Antystresowe kredki
Antystresowe kredki
5 powodów do założenia warzywnika
5 powodów do założenia warzywnika
Relaks na kamieniu
Relaks na kamieniu
Na przekór grawitacji
Na przekór grawitacji
Taniec kontaktowy - harmonia duszy i ciała
Taniec kontaktowy - harmonia duszy i ciała
Dajmy jodze kilka szans
Dajmy jodze kilka szans
Arrow
Arrow
Slider