- Kiedy raz przekonamy się, jak łatwo można wyleczyć wiele chorób w sposób naturalny i poprawić jakość swojego życia, będziemy chcieli leczyć się w ten sposób już zawsze. Mam dużo pacjentów, którzy wiedzą, że bardzo niechętnie zalecam antybiotyki w czasie infekcji, i właśnie dlatego chętnie do mnie przychodzą – mówi Zofia Lorens - Litka, która pracuje jako internistka i lekarka medycyny chińskiej.

 chińska medycyna naturalnaFot. Pixabay.com

Ukończyła pani klasyczne studia medyczne, pracuje jako lekarz internista i nigdy nie przerwała pani praktyki zawodowej, ale od pewnego czasu łączy ją z Tradycyjną Medycyną Chińską. Jaka jest pani historia?

Jest podobna do historii innych lekarzy zachodnich, którzy z różnych powodów zaczęli interesować się medycyną Wschodu. Najczęściej jest tak, że lekarz lub bliska mu osoba cierpi na chorobę, wobec której medycyna zachodnia jest bezradna. Mimo leczenia dolegliwości nasilają się i coraz bardziej ograniczają codzienne funkcjonowanie. W takiej sytuacji ludzie często szukają alternatywnych metod leczenia. Jeżeli okazują się skuteczne, lekarze często wykazują zainteresowanie tymi terapiami i pragną je lepiej poznać. Moim problemem były migreny. Przez wiele lat cierpiałam na bardzo bolesne miesiączki i uporczywe bóle głowy, które wyłączały mnie z życia na kilka dni w miesiącu. Koledzy lekarze zalecali mi bardzo silne leki przeciwbólowe, które tylko nieznacznie łagodziły dolegliwości, za to powodowały senność i zmniejszenie koncentracji.

Dziesięć lat temu ktoś polecił mi wizytę u dr Anny Romanowskiej, lekarki internistki, która od wielu lat leczy wyłącznie medycyną chińską. Dostałam od niej dosyć proste zalecenia: lekkostrawną dietę bez mięsa i nabiału, dużo ruchu na świeżym powietrzu, minimum 30-minutowy spacer codziennie i 25-30 minut gimnastyki, wczesne chodzenie spać, najlepiej między 21.00 a 22.00, oraz zioła do picia łatwo dostępne w Polsce i proste w przygotowaniu. Z każdym dniem czułam się coraz lepiej, a po miesiącu byłam w tak świetnej formie, że odwołałam wizytę kontrolną, mówiąc pani doktor, że nie będę jej zabierać czasu, skoro jestem już zupełnie zdrowa. Miałam mnóstwo energii, pozbyłam się nadwagi i czułam się znakomicie. Dieta wegetariańska tak mi posłużyła, że nigdy już nie wróciłam do jedzenia mięsa, a nabiał jadam bardzo rzadko. Byłam tak zachwycona faktem, że w taki prosty sposób pozbyłam się dolegliwości, które dręczyły mnie przez 20 lat, że postanowiłam uczyć się medycyny chińskiej, by skuteczniej pomagać moim pacjentom.

Najpierw skończyłam kurs gotowania według pięciu przemian u Katarzyny Jaszczyk-Górskiej, wspaniałej terapeutki Tradycyjnej Medycyny Chińskiej i dietetyczki, później uczyłam się ziołolecznictwa u różnych nauczycieli, między innymi u wybitnego terapeuty brytyjskiego Jeremiego Rossa. Ukończyłam również kurs akupunktury dla lekarzy organizowany przez Polskie Towarzystwo Akupunktury i nadal zdobywam nowe umiejętności, ponieważ medycyna chińska to niezwykle obszerna wiedza. Jedną z metod terapii jest tu masaż shiatsu - akupresurowy, którego się ciągle uczę.

Jednak takich osób jak pani, które łączą medycynę chińską i zachodnią, klasyczną, jest wciąż niewiele.

Owszem, bardzo nad tym ubolewam. To wynik kształcenia lekarzy. Na uczelniach medycznych wszystkie terapie naturalne są wręcz wyśmiewane, zapomniano o długiej tradycji polskiego ziołolecznictwa. Co ciekawe, koledzy, którzy deklarują się oficjalnie jako przeciwnicy terapii naturalnych, kiedy sami usłyszą groźną diagnozę, taką jak choroba nowotworowa lub guz wymagający operacji, zgłaszają się do mnie po poradę, pytają, czy mogę im pomóc, żeby uniknęli operacji.

Na czym polega specyfika Tradycyjnej Medycyny Chińskiej?

Najważniejszą różnicą między medycyną Wschodu i Zachodu jest stawianie diagnozy. W naszej medycynie akademickiej bardzo często używamy sformułowania: dolegliwości idiopatyczne, zaburzenia samoistne, czyli nie znamy przyczyny, informujemy pacjenta, że jego dolegliwości są niemożliwe do wyleczenia i będziemy mu podawać leki łagodzące objawy do końca życia. W medycynie chińskiej po dokładnym zebraniu wywiadu i zbadaniu pacjenta stawia się diagnozę. Każda choroba ma swoją przyczynę i wymaga leczenia pierwotnego zaburzenia.

Czy udaje się wyleczyć pacjenta całkowicie?

To zależy od stopnia zaawansowania choroby. Jeśli pacjent zgłosi się z objawami, które pojawiły się niedawno, to jest szansa na całkowite wyleczenie. Niestety, jeśli choroba trwa już wiele lat, to mogło dojść do nieodwracalnego uszkodzenia narządów i tutaj medycyna chińska również nie będzie w stanie pomóc. Z tego powodu w medycynie chińskiej ogromny nacisk kładzie się na profilaktykę i na częste wizyty u swojego lekarza. Jeśli wyłapuje się zaburzenia na samym początku, kiedy nawet dla samego pacjenta są mało dokuczliwe i łatwe do zlekceważenia, wtedy można je bardzo skutecznie leczyć. Zadaniem terapeuty Tradycyjnej Medycyny Chińskiej jest utrzymywanie swoich podopiecznych w dobrym zdrowiu.

Jak wygląda pierwsza wizyta?

Pierwsza wizyta jest najważniejsza, trwa najdłużej, tyle ile pacjent potrzebuje. Może trwać godzinę, ale może też trwać dwie. Pytam pacjenta o wiele rzeczy związanych z jego trybem życia: ulubione posiłki, godziny snu i pracy, jak znosi upały i mrozy, jakie są jego relacje z bliskimi, ze współpracownikami, w jaki sposób najchętniej odpoczywa itd. itd. Wszystko jest ważne i przyczynia się do postawienia właściwej diagnozy. Badam pacjenta i klasycznie, internistycznie, i metodami medycyny chińskiej, czyli oglądaniem języka i badaniem pulsu. Następnie przedstawiam pacjentowi diagnozę i wspólnie opracowujemy plan leczenia.

03 zofia lorens litka medycyna chinska      Zofia Lorens   LitkaZofia Lorens- Litka

Dlaczego wspólnie?

Zalecenia te muszą być dla pacjenta realne do spełnienia. Pytam o ulubione potrawy, żeby nie zalecać w diecie produktów, których pacjent nie lubi, bo uważam to za bezsensowne. Również rodzaj pracy jest ważny. Jeśli pacjent jest artystą, występuje codziennie wieczorem w teatrze lub koncertuje (mam sporo takich pacjentów), to zalecanie mu wczesnego kładzenia się do łóżka również nie ma sensu, jest po prostu nierealne. Trzeba się wspólnie zastanowić, co można w życia danej osoby zmienić, żeby poprawić funkcjonowanie i pozbyć się dolegliwości. Kompromis jest tutaj bardzo ważny. Wiele schorzeń ma podłoże emocjonalne, wynika z tłumienia emocji, trudności z ich wyrażaniem. Tutaj często pomocna bywa psychoterapia.

Jest to zatem podejście psychosomatyczne?

Tak, ponieważ w Tradycyjnej Medycynie Chińskiej głębszą przyczyną wszystkich chorób są problemy z emocjami, zadawnione traumy. Terapeuta nie ocenia tych emocji, które są pozytywne, które nie. Wszystkie są nam potrzebne, są elementem naszego życia: smutek, radość, gniew, żal, euforia, wściekłość. Wszystko jest nam potrzebne, powinno zostać wyrażone, wyrzucone na zewnątrz i uwolnione. Żyjemy wtedy w równowadze. Proszę jednak zwrócić uwagę, co podpowiadają media - że każdy dyskomfort fizyczny lub emocjonalny musi być natychmiast zlikwidowany. Apteki mają środki na wszystko: na katar, ból głowy, smutek, ból brzucha. Ale to jest niewłaściwe podejście. Każda niedogodność, jaka nas spotyka, ma swoją przyczynę. Należy się wsłuchać w swoje ciało i zastanowić, co się stało. Jeżeli dopadło nas przeziębienie, trzeba zostać w łóżku, pić herbatki ziołowe, np. lipę z sokiem malinowym, robić inhalacje i czekać aż katar przejdzie, nasz organizm musi sobie z nim poradzić. Niwelowanie wszystkich objawów nie jest wyleczeniem. Chodzenie do pracy w trakcie choroby i łykanie leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych bardzo osłabia organizm i zwiększa ryzyko ponownej infekcji. Również negatywne emocje, takie jak smutek czy przygnębienie, wymagają przyjrzenia się. Jeśli są związane z trudną sytuacją w pracy, stratą bliskiej osoby, chorobą w rodzinie, to stanowią zupełnie naturalną reakcję i sztuczne podnoszenie nastroju lekami jest wtedy błędem.

Wydaje się, że Tradycyjna Medycyna Chińska wypływa na fali trendu slow life slow food, mindfulness...

Tak, ponieważ jej podstawa to życie w zgodzie z naturą, obserwowanie przyrody i dostosowywanie się do otoczenia, ubieranie się i odżywianie zgodne z porami roku, ubiór dostosowany do pogody, do temperatury na zewnątrz, odżywianie przede wszystkim produktami lokalnymi, uprawianymi w naszym klimacie, ponieważ są najkorzystniejsze dla naszego zdrowia. Poza tym polecam chodzenie boso, ćwiczenia na świeżym powietrzu, jogę,Tai-Chi, Qi-KUNG.

Skąd powrót w dzisiejszych czasach do terapii naturalnych?

Wynika on głównie z rozczarowania medycyną zachodnią, jej bezradnością wobec wielu schorzeń, toksycznością leków, które łagodząc jedne objawy, wywołują inne, które muszą być niwelowane z kolei następnymi lekami i w efekcie tej spirali po latach terapii pacjenci w podeszłym wieku przyjmują często po kilkanaście różnych leków codziennie.

Jak się przekonać do medycyny chińskiej?

Tylko na własnej skórze, lecząc swoje przypadłości. Kiedy raz przekonamy się, jak łatwo można wyleczyć wiele chorób w sposób naturalny i poprawić jakość swojego życia, będziemy chcieli leczyć się w ten sposób już zawsze. Mam dużo pacjentów, którzy wiedzą, że bardzo niechętnie zalecam antybiotyki w czasie infekcji, i właśnie dlatego chętnie do mnie przychodzą.

 

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

SPECJALNOŚĆ ZAKŁADU

Cudowny eliksir z jabłek
Cudowny eliksir z jabłek
Black Friday to dopiero początek!
Black Friday to dopiero początek!
Miód – słodkie remedium
Miód – słodkie remedium
Na co komu zmiana czasu?
Na co komu zmiana czasu?
5 powodów do założenia warzywnika
5 powodów do założenia warzywnika
Antystresowe kredki
Antystresowe kredki
Relaks na kamieniu
Relaks na kamieniu
Na przekór grawitacji
Na przekór grawitacji
Arrow
Arrow
Slider