Ogrodnicy z ogrodu społecznego Prinzessinnengarten w Berlinie

Wystarczy piętnaście osób, trochę wolnego czasu i wzajemnego zaufania, by w centrum nawet największej metropolii powstała prawdziwa oaza zieleni, w której budują się szczere relacje i która umożliwia relaks na łonie natury.

Fundacja Green Cross Poland postanowiła zachęcić mieszkańców miast do pomysłu kolektywnego ogrodnictwa. Pomysł oparty jest na popularnej już za granicą koncepcji urban farming – wspólnego uprawiania roślin i tworzenia dzięki temu więzi, które w nowoczesnych aglomeracjach są już reliktem przeszłości.

Kiedy Jessica Prentice po raz pierwszy użyła określenia „locavore”, prawdopodobnie nie przypuszczała, jak szybko zrobi ono światową karierę. Amerykańska szefowa kuchni i propagatorka idei slow food posłużyła się tym neologizmem w trakcie obchodów Dni Ochrony Środowiska w San Francisco, w roku 2005. Od tamtej pory stał się on synonimem świadomego wybierania żywności produkowanej lokalnie.

Polskie rośliny docenili już szefowie kuchni, zbierając na łąkach i w lasach wszystko, co jadalne. Teraz na łono przyrody wyruszają producenci kosmetyków szukający wszystkiego, co zdrowe.

Laura Kielar i Jarosław Całko od kilku lat wędrują po Karkonoszach. Z zebranych przez siebie roślin wyciskają soki, olejki i żywice. Potem zaczynają je ze sobą łączyć i obserwować efekty. Ponad cztery lata eksperymentów zaowocowały powstaniem marki „Trawiaste” – kosmetyków, które w swoim składzie mają tylko naturalne składniki.

Dobroć da się przełożyć na wiele miar. Najłatwiej przeliczyć ją na sumy pieniędzy zbieranych w trakcie akcji charytatywnych. Czasem jednak warto wspomóc się bardziej spektakularną i łatwą do zobrazowania metodą, która pokaże potencjalnym darczyńcom, jaka jest waga ich pomocy. 

Żywność prawdziwie ekologiczna nie ma designerskiej etykiety opatrzonej znakami „bio” i „organic”. Często nie zachwyca kolorem i kształtem, ale zawsze rozbraja wyjątkowym smakiem. Ważne jest też, żeby pochodziła z wiadomego źródła i od rzetelnego producenta – w myśl wyznawanej przez nas zasady „myśl i działaj lokalnie”. Żywność prawdziwie ekologiczna nie ma designerskiej etykiety opatrzonej znakami „bio” i „organic”.

Liczebność ludzkiej populacji bezustannie rośnie i na każdego z nas przypada coraz mniej wody, także z powodu większego niż dawniej zużycia przez statystycznego człowieka. Wbrew pozorom problem jej niedoboru dotyczy także Polski. Traktujemy ją jednak jak dobro całkowicie odnawialne.Liczebność ludzkiej populacji bezustannie rośnie i na każdego z nas przypada coraz mniej wody, także z powodu większego niż dawniej zużycia przez statystycznego człowieka.

Na początku były bawełniane chustki z ręcznie wyszywanymi monogramami w narożnikach. Po drodze powstały niezliczone metry kolorowych wzorów poprowadzonych drobnym ściegiem. W zeszłym roku ukazał się „haftowany” kalendarz Fundacji Feminoteka. Teraz są twórcze spotkania, podczas których energia młodości spotyka się z mądrością posiwiałej skroni. Ich spiritus movens to warszawska artystka Anna Zajdel.

Istnieje powód, dla którego mieszkańcy Żywiecczyzny nie powinni rezygnować z jedzenia bułek. Żywiecka Fundacja Rozwoju postanowiła zaprosić lokalne piekarnie do udziału w projekcie „Bułka z pasją”. Każda sprzedana przez nie bułka pozwala wspierać plany i marzenia utalentowanych osób z tego regionu.Istnieje powód, dla którego mieszkańcy Żywiecczyzny nie powinni rezygnować z jedzenia bułek.

Biznes coraz częściej ma ekologiczne oblicze. Polscy przedsiębiorcy nie tylko zwracają już uwagę na wpływ wywierany przez ich firmy na środowisko. Rozumieją też, że wykorzystanie nowoczesnych, ekologicznych rozwiązań sprzyja rezultatom ich pracy i pomaga w budowaniu wizerunku, zwłaszcza w oczach klientów poszukujących produktów i usług przyjaznych naturalnemu otoczeniu.  Przykładem takiej dobrej praktyki są ekologiczne salony prowadzone przez Piotra Staszewskiego, mistrza fryzjerskiego z Opola.

Okrucieństwo ludzi nie zna żadnych granic. Bywamy podli i bez zastanowienia potrafimy zabijać inne istoty – dla wzmocnienia własnego ego, dla przyjemności, bez żadnego wyższego celu. Doskonałym, choć makabrycznym tego przykładem jest Melissa Bachman, amerykańska dziennikarka, która szczególnie upodobała sobie zabijanie dla... zabawy.

MYŚL TYGODNIA

Zote myli 1

NA DOKŁADKĘ

Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kto się boi piątku trzynastego?
Kto się boi piątku trzynastego?
Naturalne farby do włosów
Naturalne farby do włosów
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
Work-life balance po polsku
Work-life balance po polsku
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Cudowny eliksir z jabłek
Cudowny eliksir z jabłek
„Paterson”, czyli jak na nowo pokochać Jarmuscha
„Paterson”, czyli jak na nowo pokochać Jarmuscha
Arrow
Arrow
Slider