Popołudnie bez jednej chmurki na niebie. Nie pozostaje nic innego, jak chwycić za stery i poszybować wysoko. Pilot z aparatem w dłoni szykuje się do powietrznego polowania – jego celem jest łapanie chwil, które umykają szybciej niż kilometry na prędkościomierzu.

 chmury niebo marzeniaFot. Pixabay.com

Artur jest naprawdę skromnym człowiekiem. Drobi przy komputerze, zna HTML i inne znaczki, przy których trudno wysiedzieć w spokoju. On ma cierpliwość. Gdy klient nie wie, o co chodzi, wyjaśnia zawiłą terminologię, uśmiechając się bez sarkazmu. Pomaga zdalnie, a gdy trzeba poszperać przy złączach, przyjeżdża na miejsce i rozwiązuje informatyczne zagadki switchów, routerów i komputerów. Nie musiałby, bo jest właścicielem firmy, która ma rozpoznawalną markę na gorzowskim rynku. Jednak Artur dba o kontrahentów. Zresztą często powtarza, że lubi informatykę, a przy monitorze ma chwilę na oddech.

Wiadomo, gdy kłopot z komputerem, potrzebny jest czas. Ściągają się pliki, czyści pamięć... Wtedy powstaje przestrzeń do rozmowy, bo ciężko patrzeć w ciszy na przesuwający się pasek postępu. W ten sposób poznałam Artura. Słowo do słowa i dowiedziałam się, że mój informatyk ma licencję pilota i w wolnych chwilach lubi wznieść się w niebo.

– Pragnienie latania „nawiedzało” mnie od dziecka. Mając kilka lat, pragnąłem zostać kosmonautą, później pilotem wojskowym, jednak z biegiem lat musiałem obniżyć loty i zweryfikować marzenia. Dopiero w dorosłym życiu pojawiły się możliwości zrealizowania lotniczych fascynacji – wspomina Artur. – Dziesięć lat temu, w dniu moich urodzin, żona poprosiła, żebyśmy wybrali się na wycieczkę samochodową w bliżej nieokreślone miejsce. Dotarliśmy na lotnisko w podpoznańskich Żernikach. Ula podarowała mi prezent – szkolenie lotnicze w tamtejszym ośrodku szkolenia lotniczego. Był to drugi, zaraz po naszej córce, najlepszy prezent od mojej żony.

Opowiedział mi również o fascynacji fotografią i nieformalnej grupie „fCzasowicze”, która zawiązała się przy Grodzkim Domu Kultury w Gorzowie Wielkopolskim. Nietuzinkowa nazwa, jak piszą fCzasowicze na swojej stronie internetowej, nawiązuje do fotografii – literą „f” oznacza się wartość przysłony oraz niezmiernie istotny dla dobrego obrazu czas naświetlania. Jednocześnie wymowa wskazuje na charakter grupy – łączy ich fotograficzne hobby, ale z naciskiem na potrzebę wytchnienia i odstresowania.

Artur potrzebuje oderwania od ziemi, bo jego praca nie należy do spokojnych. To jedna z tych działalności, gdzie słowo deadline wciąż pojawia się w kalendarzu. Postanowił, jak mówi, uspokoić życie i znalazł niszę, która łączy jego życiowe pasje. Jakiś czas temu założył wspólnie z żoną nową firmę, w której marzenie stało się rzeczywistością. Teraz biznesmen, informatyk, pilot, fotograf i filmowiec w jednym już nie jest zmuszony do robienia zdjęć lustrzanką, gdy jednocześnie steruje samolotem.

Wstydliwie przyznaje, że zdarzało mu się trzymać drążek nogami, żeby uchwycić zachwycający kadr. Podkreśla, że tej nieostrożności dopuszczał się ze świadomością, iż najważniejsza jest chwila, która nigdy się nie powtarza. Po prostu tego podniebnego zapaleńca zachwyca ulotność świata z góry.

Rozwiązanie okazało się proste. Przedsięwzięcie, które teraz pochłania Artura, to firma CAVOK. Dla niewtajemniczonych nazwa pochodzi od angielskiego skrótu: Ceiling and Visibility OK, określającego idealne do lotów warunki pogodowe.

w niebie spelniaja sie marzenia fot Artur SuchockiFot. Artur Suchocki

– To pierwsza tego rodzaju inicjatywa w regionie – mówi. – Wyprodukowaliśmy filmy, promujące wydarzenia, firmy i instytucje. Sporą popularnością cieszą się filmy z gorzowską „Masą Krytyczną” (ruch społeczny rowerzystów, którzy przemieszczają się w jak najliczniejszej grupie po mieście pod hasłem: „My nie blokujemy ruchu, my jesteśmy ruchem”) i rozpoczęciem sezonu motocyklowego w Gorzowie. A wszystko dzięki dronowi, bezzałogowemu statkowi powietrznemu, w którym skumulowały się pasje uczynnego informatyka, czyli lotnictwo, film i fotografia.

– Dron to marzenie chłopców, idących do Pierwszej Komunii – dopowiada Artur. – Rodzice kupują zabawkę, zwłaszcza że do niekomercyjnego użycia nie wymagana jest licencja. I tu powstaje problem, bo często drony zakłócają ruch powietrzny. Na razie, regulacje prawne nie nadążają za technologicznym postępem.

Artur po trosze też jest takim chłopcem, jednak to nie Piotruś Pan. Do spraw podchodzi z rozwagą, chyba przede wszystkim dlatego, że jako licencjonowany pilot samolotowy i operator drona wie, jak ważne są procedury i bezpieczeństwo w powietrzu. Uważa, że w życiu trzeba się zatrzymać, to życie wyciszyć i wtedy właśnie pojawia się coś, co daje prawdziwą satysfakcję.

– Piękno jest wszędzie. Nawet najbardziej powszednie miejsca, tysiące razy odwiedzane, zmieniają się w bajeczne krainy zaraz po oderwaniu się od ziemi – mówi mój informatyk. – Nie ma najpiękniejszej rzeczy, jaką sfotografowałem z lotu ptaka. Może to jeszcze przede mną? – zastanawia się. – Każde odłączenie się od Matki Ziemi ma w sobie coś z magii.

Artur wytrwale, krok po kroku spełnia swoje marzenia. Twierdzi, że wiele jeszcze przed nim. Gdyby nie ograniczały go finanse i czas, chciałby latać (oczywiście z aparatem i kamerą) na Alasce. Pociągają go dziewicze, dzikie przestrzenie – ekstremalnie trudne warunki do latania i nieziemskie krajobrazy. – Alaska Bush Pilot – to jest to! – podkreśla z emfazą.

 


Komentarze (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Posting comment as a guest.
Rate this post:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

PAMIĘTAJ, ŻE

Złote myśli 1 3

NA DOKŁADKĘ

Cały świat zajada się plastikiem
Cały świat zajada się plastikiem
Milion składa się z groszy – oszczędzanie też jest slow
Milion składa się z groszy – oszczędzanie też jest slow
Czy kariera przedsiębiorcy jest dla ciebie?
Czy kariera przedsiębiorcy jest dla ciebie?
21 udowodnionych korzyści z ruchu
21 udowodnionych korzyści z ruchu
Lampy z natury
Lampy z natury
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Topinambur – kochaj albo rzuć
Topinambur – kochaj albo rzuć
Domowa wegeta na trzy sposoby
Domowa wegeta na trzy sposoby
previous arrow
next arrow
Slider