Pierwsze słowo-klucz to „wspólny”, czyli spajający ludzi mających podobne cele, przekonania i zainteresowania. Drugie to „życie”, czyli codzienność pełna doświadczeń, wrażeń, zadań, planów i marzeń. Połączenie tych słów można sprowadzić do dobrze znanej koegzystencji, czyli współistnienia przynoszącego obopólne korzyści. Owa koegzystencja dziś przyjmuje formy, dzięki którym codzienność staje się łatwiejsza, przyjemniejsza i pozwalająca na uwolnienie pokładów kreatywności tkwiących w każdym z nas.

 współpraca Udane współżycieFot. Pixabay.com

Wspólne działania mają ogromne znaczenie przede wszystkim dla kreowania relacji i umiejętności społecznych. Idea codziennej kooperacji na całym świecie zatacza coraz szersze kręgi do tego stopnia, że na jej gruncie powstało naukowe pojęcie ekonomii dzielenia (z ang. sharing economy), rozumianej jako tworzenie wyraźnie widocznej ekonomicznej wartości na bazie dzielenia zasobów, a nie ich wyłącznego posiadania. Stanowi ona silne spoiwo społeczne, ale wciąż z trudem przychodzi jej pokonywanie charakterystycznego dla naszej cywilizacji uwielbienia indywidualizmu. Mimo to koncepcja „współżycia” stopniowo zadomawia się też i w Polsce. Przedstawiamy zatem krótki przewodnik po możliwych sposobach uprawiania ekonomii dzielenia.

Carpooling

Dzielenie się samochodem to pomysł z czasów, gdy gospodarka Stanów Zjednoczonych borykała się z deficytem paliwa w okresie II wojny światowej. Do dziś wszelkiej maści kryzysy finansowe sprzyjają wspólnym podróżom, bo największą korzyścią są tu mniejsze koszty przejazdu, ale do popularności carpoolingu coraz częściej przyczynia się także rosnąca ekologiczna świadomość konsumentów.

Najłatwiej znaleźć kompana do podróży w specjalnym serwisie internetowym. Każdego dnia tysiące już kierowców oferują przejazd na bliskich i dalekich trasach. Powszechną praktyką staje się tworzenie grup osób dojeżdżających razem do pracy lub na uczelnię, zwłaszcza gdy każdego dnia do pokonania jest kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę. Z e-autostopu korzystają też ludzie nie posiadający własnego samochodu, zainteresowani np. wakacyjnym wyjazdem w góry lub nad morze.

Atrakcyjny koszt podróży to nie jedyna zaleta carpoolingu. Ważny jest też krótszy czas przejazdu niż w przypadku komunikacji publicznej, komfort i możliwość spotkania naprawdę ciekawych ludzi.

Coworking

To pojęcie doskonale znane jest wszystkim freelancerom, którzy większość swojej pracy wykonują zdalnie, siedząc przy domowym biurku. Człowiek jest jednak istotą społeczną i brak kontaktu z innymi ludźmi na dłuższą metę wpływa destrukcyjnie na jego psychikę. Przebywanie w dynamicznym otoczeniu, wypełnionym różnymi opiniami, zachowaniami, wiedzą i umiejętnościami jest wręcz niezbędne dla utrzymania i rozwoju kreatywności.

Rozwój technologii komunikacyjnych sprawił, że coraz więcej zadań można wykonać bez konieczności bezpośredniego kontaktu. Psychologiczne potrzeby są jednak tak silne, że jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać miejsca, w których można się pojawić ze swoim laptopem, porozmawiać o swoich projektach, zapytać o radę, wypić kawę w towarzystwie i zebrać trochę pozytywnej energii.

Chociaż Jean-Paul Sartre twierdził, że „piekło to inni”, w rzeczywistości owi inni są dla nas najważniejszym źródłem inspiracji. Nawet jeśli czasem zadziałają na nerwy...

Koedukacja

Dawniej kojarzona głównie jako sposób organizowania lekcyjnych zajęć tak, by równocześnie uczestniczyły w nich dziewczynki i chłopcy, dziś nabrała zupełnie innego znaczenia. Wspólne uczestnictwo w projektach edukacyjnych służy już nie tylko przyswajaniu określonej wiedzy merytorycznej, lecz także budowaniu i pogłębianiu relacji owocujących nauką w oparciu o dzielenie się doświadczeniami i opiniami. Prym wiodą u nas spotkania mające na celu wspólną naukę języka, które bardzo często odbywają się w ramach tzw. banków czasu. Bardzo pomocny jest tu też Internet, dzięki któremu w koedukacyjnych zajęciach mogą brać udział ludzie z całego świata. Lata spędzone w szkole i na uczelni to nie tylko zdobyta wiedza, lecz także trwałe przyjaźnie, niekiedy na całe życie. Kontynuowanie nauki w grupie, która zawiązuje się już nie przypadkowo, przyniesie kolejne wartościowe relacje.

Kooperacja spożywcza

O wspólnych zakupach żywności pisaliśmy już nie raz, jako że ta forma konsumpcji jest wyjątkowo bliska idei życia uważnego. Grupy zakupowe ogniskują się wokół lokalnych producentów oferujących wysokiej jakości towary, często opatrzone certyfikatami potwierdzającymi ich ekologiczność. Jak w przypadku każdego przejawu ekonomii dzielenia, także i tu korzyści finansowe są ważne i wyraźnie odczuwalne. Faktyczna jakość jedzenia zaczyna interesować coraz więcej osób, a wraz z poszerzaną wiedzą na ten temat, rośnie ich potrzeba znalezienia produktów jak najmniej obciążonych chemicznymi dodatkami.

Spożywcze wspólnoty zapewniają dostęp do regularnych dostaw świeżych warzyw, owoców, przetworów. A ich aktywność często staje się inspiracją dla organizatorów innych, równie ciekawych pomysłów, jakimi są kuchnie społeczne. Mają one na celu połączenie mieszkańców najczęściej dużych miast wokół jednej kuchenki i wspólnego stołu. Grupowe gotowanie, często na świeżym powietrzu, dla wielu osób staje się prawdziwą pasją.

Coliving i cohousing

Chociaż oba te pojęcia dotyczą wspólnego mieszkania, to jednak każda z nich służy czemuś innemu. Mianem colivingu określa się dzielenie przestrzeni życiowej przez pewien czas. W Stanach Zjednoczonych korzystają z tego przedstawiciele twórczych zawodów: architekci, artyści, programiści. Zamieszkują razem zazwyczaj przez kilka lub kilkanaście tygodni, by razem realizować jakiś projekt lub po prostu spędzić czas w gronie, które może przynieść potrzebną im inspirację. W Polsce najbliższe temu są twórcze warsztaty. Coraz częściej przekonują się do tego także młodzi ludzie, którzy nie chcą obarczać się wieloletnimi kredytami i przywiązywać nimi do jednego miejsca. Możliwość dzielenia przestrzeni życiowej i kosztów jej używania jest dla nich dobrym sposobem na rozpoczęcie samodzielnego życia i zebrania „dorosłych” doświadczeń.

Cohousing to już znacznie poważniejsza sprawa. Idea narodziła się w latach 60. w Danii i szybko stała się popularna m.in. w krajach skandynawskich i Holandii. Pomysły utworzenia mieszkaniowych kooperatyw pojawiają się już także i u nas. Jednym z nich jest Okrągłe Miasteczko – projekt stworzony przez grupę dolnośląskich entuzjastów marzących o stworzeniu miejsca, w którym dobrosąsiedzkie relacje, wspólne światopoglądy i wzajemne zaufanie pozwolą na życie harmonijne i szczęśliwe. W 2012 zorganizowali pierwszy dom colivingowy dla dwunastu osób, w którym testowali życie i współpracę w grupie. To przedsięwzięcie istniało przez dziesięć miesięcy, ale jego udany przebieg stał się przyczynkiem do podjęcia kroku w stronę stworzenia trwałej wspólnoty mieszkańców. Okrągłe Miasteczko pomyślane jest jako osiedle energooszczędnych domów kopułowych ze wspólną infrastrukturą.

- Szukamy ludzi – diamentów, którzy będą w stanie dostrzec zalety takiego stylu życia – tłumaczy Roman Ludwicki, jeden z inicjatorów projektu. - Aby odnaleźć się w cohousingu, trzeba pokonać pewne schematy myślenia i zacząć myśleć w kategoriach wspólnoty właśnie. Tymczasem żyjemy w czasach, gdy promowany jest indywidualizm i rywalizacja. Sami przechodziliśmy proces tej zmiany mentalnej i wiemy, że ta idea nie jest dla wszystkich. Ale nie da się stworzyć społeczności bez wzajemnego zaufania, umiejętności dyskusji i dochodzenia do konsensusu oraz szacunku dla innych ludzi. Na szczęście spotykamy osoby, które myślą podobnie, jak my, szukają podobnych wartości w życiu i mają podobne marzenia.

Aby idea docierała do jak największego grona osób, pomysłodawcy Okrągłego Miasteczka stworzyli też COHOTO - portal dla cohousingów, który pomaga w nawiązywaniu kontaktów między entuzjastami mieszkaniowych wspólnot i budowaniu takich społeczności.

Obie te formy koegzystencji z pewnością jeszcze długo nie zakorzenią się w Polsce tak mocno, jak w innych krajach. W naszych realiach posiadanie własnego „M” jest mocnym wyznacznikiem społecznego i ekonomicznego statusu. Mamy nawet powiedzenie, że „lepsze ciasne, ale własne”. Może jednak nadejść czas, w którym zalety płynące z mobilności przeważą nad potrzebą geograficznej stabilizacji. Mogą także wzrosnąć ceny nieruchomości i czynsze najmu do poziomu, w którym zakup mieszkania nie będzie łatwy nawet po zaciągnięciu dożywotniego kredytu, a koszt wynajęcia będzie na tyle wysoki, że bez współlokatora nie da się go udźwignąć. Z takimi problemami borykają się już mieszkańcy dużych miast w Europie Zachodniej, Azji i Stanach Zjednoczonych. A może na nowo odkryjemy wartości, jakie niesie życie blisko innych ludzi. Nie musimy od razu dzielić z nimi dachu, czasem wystarczy wspólne podwórko, plac zabaw lub przydomowy warsztat.

 

 

 

.

Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

MYŚL TYGODNIA

Zote myli 1

NA DOKŁADKĘ

Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kto się boi piątku trzynastego?
Kto się boi piątku trzynastego?
Naturalne farby do włosów
Naturalne farby do włosów
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
Work-life balance po polsku
Work-life balance po polsku
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Cudowny eliksir z jabłek
Cudowny eliksir z jabłek
„Paterson”, czyli jak na nowo pokochać Jarmuscha
„Paterson”, czyli jak na nowo pokochać Jarmuscha
Arrow
Arrow
Slider