Jeden z największych lęków dzieciństwa to wizyta u dentysty. Nawet dorośli mają gęsią skórkę, gdy słyszą odgłos stomatologicznego wiertła. Ale nie taki dentysta straszny jak go malują. Szczególnie jeśli lecząc zęby przy okazji... śpiewa. Jazzdent to miejsce, w którym najlepszym lekiem przeciwbólowym jest muzyka.

Jazzdent gabinet dentystyczny Małgorzata Szmuda GdańskFot. Agata Zamorska

Gabinet dentystyczny Małgorzaty Szmudy w Gdańsku już przy wejściu sprawia duże wrażenie. W poczekalni stoi keyboard, na parapecie trofeum z jednego z muzycznych wyjazdów, na ścianach wiszą zdjęcia muzycznych gwiazd. W samym gabinecie robi się jeszcze ciekawiej – ściany ozdabiają instrumenty muzyczne, plakaty jazzowe i dziesiątki zdjęć uśmiechniętej od ucha do ucha Małgosi ściskającej słynnych jazzmanów. W swojej kolekcji najbardziej ceni fotografie z Marcusem Millerem, Leszkiem Możdżerem, Erykah Badu, no i oczywiście z mężem, perkusistą. – Chciałam stworzyć miejsce z klimatem – mówi pani stomatolog. – A że Jazzdent to trochę jak Jazzband, fajnie brzmi i wpada w ucho, to połączyło moje dwie działki – ja siedzę w tym i siedzę w tym.

Praca z ludźmi i robótki ręczne

Pierwsza wizyta w gabinecie początkowo niczym się nie wyróżnia. W karcie pacjenta są rutynowe pytania dotyczące danych osobowych czy alergii, ale na końcu pojawia się pytanie o... ulubiony rodzaj muzyki. Pacjenci zawsze są bardzo zdziwieni, kiedy je zadaję – mówi doktor Szmuda. – Wtedy nawiązuje się miła rozmowa i może na chwilę zapominają o tym, że są u dentysty. Dla każdego pacjenta jest na wizytę przygotowywany inny repertuar. W kolekcji pani stomatolog są płyty na różne okazje i zaspokajające nawet najbardziej nietypowe gusta. Ale muzyka z odtwarzacza nie wystarczy, więc podczas leczenia można też usłyszeć śpiew na żywo: – Moja mama mówiła, że jak siedziałam na nocniku, to śpiewałam. I w ogóle cały czas to robię. No, może nie śpiewam nad pacjentami bez przerwy, bo już mieliby mnie dosyć – śmieje się właścicielka gabinetu. – Pacjent ma być przede wszystkim zdrowy, ale ma być też zadowolony i nie przestraszony. Ma mieć pewność, że zrobię wszystko, żeby nie cierpiał i miał zdrowe zęby.

Jazzdent gabinet dentystyczny Małgorzata Szmuda Gdańsk 3Fot. Agata Zamorska

Muzyka nie jest jedynym sposobem na odprężenie zestresowanych wizytą pacjentów. W całym gabinecie panuje muzykalno–dziecięcy klimat. Bo nie tylko dzieciom należą się tutaj naklejki nagradzające za odwagę czy smakowe żele przed znieczuleniem. Gabinet doktor Szmudy to miejsce, w którym czuć, że leczenie ludzi może być nie tylko pracą, ale pasją: – Po prostu muszę mieć pracę pozwalającą na kontakt z ludźmi. Od zawsze wiedziałam, że nie mogę wykonywać pracy z dokumentami czy przy komputerze. Bardzo lubię też ręczne robótki. I to czym bardziej precyzyjne, mniejsze i bardziej pracochłonne, tym bardziej mnie kręcą. Więc praca z ludźmi plus robótki ręczne to idealny zawód – śmieje się dentystka.

Artystyczny dom

Gabinet pod inną nazwą istniał już trzydzieści lat temu. Wtedy prowadziła go mama Małgosi. Choć pomysł na Jazzdent wtedy nawet jeszcze nie istniał, a sama Małgosia była po prostu małą rozśpiewaną dziewczynką, już wtedy miejsce to miało artystyczny klimat. O początkach zakładu chętnie opowiada pacjent, dobry znajomy pani doktor – To było niesamowite, kiedy się chodziło z zębami jeszcze do Joli, matki Małgosi, zawsze słychać było jak ojciec walił w dachówki na dachu, bo non stop coś reperował, dziewczyny zawsze gdzieś się tam darły na piętrze – albo krzyczały albo śpiewały – a ona dłubała w zębach i opowiadała o kolejnym plenerze malarskim, na którym była.

Jedna z długoletnich pacjentek równie miło wspomina swoje pierwsze wizyty – Od początku to miejsce było inne. Można tam było trafić zawsze, o każdej porze. Poza tym bardzo miłe było to, że ten gabinet był przy domu, w którym życie kipiało i dwadzieścia parę lat temu biegały tam takie małe dwie dziewczynki, które zaglądały do gabinetu. Dom był bardzo artystyczny, bo pani doktor malowała, dziewczynki śpiewały, więc był też ciepły, sympatyczny. Przychodziło się tam trochę jak do starych dobrych znajomych, u których przy okazji leczyło się zęby. No i przez jakieś dwadzieścia lat leczyłam zęby u pani doktor Joli, a potem przeszłam w ręce jej córki.

Jazzdent gabinet dentystyczny Małgorzata Szmuda Gdańsk 6Fot. Agata Zamorska

Ze śpiewającej radośnie córeczki dentystki wyrosła kobieta, która znalazła w życiu dwie drogi: jedna, którą poszła, aby pomagać mamie w prowadzeniu rodzinnego zakładu dentystycznego i drugą, którą od zawsze dyktowało jej serce. Postanowiła, że będzie kontynuowała dzieło matki, ale na swój oryginalny sposób. Uznała, że sztuka powinna być nieodłącznym elementem jej pracy, co sprawi przyjemność nie tylko jej, ale także pacjentom. Kto powiedział, że trzeba rezygnować z jednego marzenia, żeby realizować inne?

Medialny sukces na start

Związek Małgosi z muzyką był pełen pasji, ale trudny u swych początków. Wszystko zaczęło się, gdy jako mała dziewczynka została przez rodziców zapisana do szkoły muzycznej. Tam uczyła się grać na skrzypcach, ale szybko instrument ją znudził, bo choć talentu posiadała co nie miara, brakowało jej cierpliwości do powtarzania w kółko tych samych dźwięków. Po trzech latach tej nierównej walki Małgosia zrezygnowała z nauki gry. Jednak o śpiewie nigdy nie zapomniała i przy każdej możliwej okazji w domu państwa Szmudów rozbrzmiewał jej ciepły alt. Aż w końcu kolega namówił ją na wyjście ze swoim talentem do ludzi. W 1998 roku wystąpiła w słynnym programie muzycznym „Szansa na sukces” z piosenką O.N.A pod tytułem „Znalazłam” i została wyróżniona przez jurorów.

Muzyka zaczęła się dla Małgosi stawać czymś więcej niż jedynie przyjemnym sposobem na umilanie sobie codziennych czynności. Jednak jak się okazało później, o jej losie przesądził zupełny przypadek: – Po tej „Szansie” śpiewaliśmy małe koncerty, nie tylko w programach muzycznych, ale też na inne okoliczności. Wtedy zaczęło się trochę chórków gdzieniegdzie, niektóre dla bardziej popularnych gwiazd, inne dla troszkę mniej znanych. Pamiętam, jak na ostatnim roku leczyłam ząb dziecku Rektora Akademii Muzycznej. Okazało się to podczas rozmowy – ja leczyłam dziecko, a on do mnie mówił. Zapamiętał mnie z telewizji i zapytał, czy ja nie chcę dostać się na Akademię Muzyczną. Wtedy otworzyłam oczy i pomyślałam sobie: „Boże, przecież ja rzeczywiście kończę już tą Medyczną, to mogę zrobić coś innego.”. Od razu po tych zajęciach pobiegłam złożyć dokumenty i okazało się, że otworzyli pierwszy rok jazzu na Akademii Muzycznej w Gdańsku. Zdałam!

W ten sposób więź młodej lekarki z jazzem zacieśniła się na dobre. I to był dopiero początek jej prawdziwej kariery telewizyjnej. Mając ogromne poczucie humoru i dystans do siebie doktor Szmuda grała małe rólki komediowe, między innymi w takich serialach jak „Lokatorzy” czy „Sąsiedzi”. Aż w końcu w zeszłym roku wraz z mężem i grupą znajomych założyła zespół o nazwie Saltbeats i wystąpiła w programie dla muzycznych talentów „Must be the Music”. Po zaśpiewaniu swojej własnej wersji piosenki „Podaruj mi trochę słońca” grupa dostała pozytywne opinie od wszystkich jurorów. Rozśpiewana pani doktor z burzą czarnych loków, w połyskującej srebrnymi cekinami sukience, swoją charyzmą zjednała sobie serca widzów. Nie wspominając już o tym, że niezwykłą uwagę prowadzących przykuł wydatny brzuch wokalistki, będącej wtedy w ósmym miesiącu ciąży. A ponieważ całe życie państwa Szmudów kręci się wokół muzyki, nawet imiona nowych członków rodziny nie są bez znaczenia. Półroczna już dziś córeczka Małgosi ma na imię Anna, Anutka, czyli w skrócie... Nutka.

Jazzdent gabinet dentystyczny Małgorzata Szmuda Gdańsk 5Fot. Agata Zamorska

Wszyscy lubią jazz

Mała Nutka słucha kołysanek skomponowanych przez mamę, bo jedną z wielkich pasji Małgosi jest tworzenie muzyki dla najmłodszych. W 2011 r. pojawiła się jej pierwsza i, jak sama zapewnia, na pewno nie ostatnia płyta zatytułowana „Dzieci lubią jazz”. Jest ona dowodem na to, że ten gatunek muzyczny nie musi być skierowany jedynie do specyficznego i wymagającego odbiorcy. Wokalistka nie tylko śpiewa, ale także zachęca dzieci do wspólnej zabawy – namawia do powtarzania fragmentów utworów, zadaje śpiewane zagadki i prezentuje brzmienie różnych instrumentów.

Ten nietypowy projekt muzyczny zdobył uznanie i opisywany jest na portalach internetowych jako „pełna entuzjazmu i radości płyta dla małych i dużych”. Została mu także przyznana Nagroda Główna Komitetu Ochrony Praw Dziecka. Lecz mimo że o Małgosi jest głośno wszędzie, gdzie się tylko pojawi, ona sama nie marzy o wielkiej sławie: – W życiu nie chciałabym być jakąś gwiazdą, czy jak się mówi, celebrytką. Ten świat jest nie dla mnie. Tam często trzeba robić rzeczy, na które nie ma się ochoty. A ja chcę być po prosta wolna i żyć po swojemu.

Zamiłowanie do spełniania swoich marzeń i nienaginania się do tego, co popularne, przez wszystkich sprawdzone i oczywiste, sprawiły, że możliwe było zaistnienie tak nietypowego miejsca jak Jazzdent. Nie każdy bowiem potrafiłby wpaść na pomysł połączenia dwóch tak nieprzystających do siebie pozornie dziedzin. Jednak dentystce z Gdańska udało się stworzenie miejsca, gdzie siedząc w fotelu stomatologicznym pacjent czuje się jak na prywatnym koncercie i może przekonać się na własne uszy, że prawdziwa pasja to taka, którą zaraża się innych. Bo po wyjściu z gabinetu Małgosi każdy bez wyjątku zaczyna lubić jazz.

Jazzdent gabinet dentystyczny Małgorzata Szmuda Gdańsk 1Fot. Agata Zamorska

 


Komentarze (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Posting comment as a guest.
Rate this post:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

PAMIĘTAJ, ŻE

Złote myśli 1 3

NA DOKŁADKĘ

Cały świat zajada się plastikiem
Cały świat zajada się plastikiem
Milion składa się z groszy – oszczędzanie też jest slow
Milion składa się z groszy – oszczędzanie też jest slow
Czy kariera przedsiębiorcy jest dla ciebie?
Czy kariera przedsiębiorcy jest dla ciebie?
21 udowodnionych korzyści z ruchu
21 udowodnionych korzyści z ruchu
Lampy z natury
Lampy z natury
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Topinambur – kochaj albo rzuć
Topinambur – kochaj albo rzuć
Domowa wegeta na trzy sposoby
Domowa wegeta na trzy sposoby
previous arrow
next arrow
Slider