Modne, relaksujące, twórcze, a czasem wręcz uzależniające – takie właśnie jest szydełkowanie, które do tej pory uznawane było za domenę naszych babć. Teraz dzierganie zyskuje coraz więcej miłośników, także wśród młodych dziewczyn, a nawet mężczyzn. Paradoksalnie temu zainteresowaniu tradycyjną techniką sprzyja współczesność i Internet.

szydełkowanieFot. Pixabay.com

Poświęcone ręcznym robótkom blogi i materiały wideo poza instrukcjami robienia serwetek coraz częściej zawierają także nowoczesne inspiracje i wskazówki, jak samodzielnie wydziergać etui na telefon czy modną czapkę.

Po pierwsze – relaks

Aneta Dobrzańska, autorka bloga „Pracownia Romantyczne Szydełko”, szydełkowaniem zainteresowała się jedenaście lat temu. Przechodziła wówczas trudny okres w życiu, potrzebowała czegoś, co oderwie ją od problemów, wyciszy i uspokoi. Będąc na spacerze z córką, zobaczyła w oknie szydełkowe firany i zakochała się w nich od pierwszego wejrzenia. Obawiała się, że takie rzeczy są dla niej za drogie, więc postanowiła sama nauczyć się dziergać na szydełku. Tak zaczęła się fascynacja, która trwa do dziś i pozwala jej zachować wewnętrzny spokój.

– Szydełkowanie może być rodzajem medytacji, porządkowania rozbieganych myśli, zatrzymania. – przyznaje również Sylwia Cichocińska, twórczyni „Galeryjki za miastem”, będącej jednocześnie blogiem i szyldem jej pracowni. - Przecież kłębek włóczki i szydełko można wziąć ze sobą wszędzie. Do parku, ogrodu, w podróż. A przy bardziej skomplikowanych wzorach chwila większego skupienia pozwala zapomnieć o świecie, co czasem się przydaje.

Dzierganie można jednak swobodnie łączyć także ze słuchaniem muzyki lub audiobooków, rozmowami z bliskimi czy oglądaniem filmów.

Po drugie – radość tworzenia

Choć opanowanie trudniejszych wzorów wymaga pracy i cierpliwości, a dojście do wprawy może potrwać nawet kilka lat, dzierganie może być też sposobem wyrażania swojej kreatywności.

Aneta Dobrzańska poświęciła dużo czasu i wysiłku, aby znaleźć się na takim etapie, na jakim jest obecnie i wie, że wciąż czeka ją wiele pracy. - Szydełkowanie to tajemnica. Każda praca jest inna, a pomysły czasem same się rodzą w trakcie realizacji. Wzory, łączone elementy – ich ostateczny kształt zależy od tego, co kto ma w głowie i jaką ma wizję.

W jej rodzinie prawie wszystkie ciotki dziergały, ale jej, jako młodej dziewczynie, to zajęcie wydawało się nudne i kojarzyło się z babcinymi obrusami, koronkami, poduszkami. Teraz sama próbuje się swoimi pracami wyróżnić i udowodnić, że szydełkowanie to nie tylko serwetka do koszyczka. Pokazuje, że z włóczek, sznurków i nici można wyczarować mnóstwo pięknych przedmiotów i ozdób do dekoracji wnętrz.

– W dzisiejszym, zabieganym świecie niewiele osób ma czas na rozwój swojego wewnętrznego artysty. Szydełkowanie daje możliwość połączenia tego, co praktyczne, z zabawą – twierdzi Sylwia Cichocińska. Jej zdaniem współczesne babcie często są aktywne zawodowo i ciekawe świata, przez to coraz rzadziej mają czas i ochotę na robótki ręczne. Młode dziewczyny za to zaczynają chwytać za szydełko lub druty, szukając dla siebie czegoś niepowtarzalnego, a nie z powodu braku ciekawych rzeczy w sklepach, jak było dawniej. – Często takim momentem przełomowym jest też początek macierzyństwa i chęć zrobienia czegoś ładnego dla swojego maleństwa.

Po trzecie - sposób na życie

Dla osób, które zajmują się szydełkowaniem, jest ono przede wszystkim pasją. Daje możliwość tworzenia czegoś indywidualnego, stylowego, co pozwala wyrażać siebie – w przeciwieństwie do rzeczy produkowanych masowo. Według Sylwii Cichocińskiej w Polsce rękodzieło, zwłaszcza to tradycyjne, nie jest jednak ani na tyle popularne, ani odpowiednio wyceniane, żeby stanowiło dochodowy interes. Ona sama swojej firmy nie buduje więc w oparciu o wyłącznie własne prace.

Aneta Dobrzańska marzy o tym, by ludzie bardziej doceniali pracę ręczną i twórczą i powoli zaczynali odchodzić od tanich, masowo produkowanych przedmiotów, których jakość nigdy nie dorówna rezultatom prawdziwego rzemiosła. Choć przedmioty wykonane ręcznie nie są obecnie tanie, tak naprawdę są bezcenne, bo wyjątkowe i robione od serca. - Oprócz poświęconego czasu oddaję też coś z siebie. To jak dziecko, które wypuszczasz z rąk – mówi. - Pamiętam to uczucie, kiedy rozstawałam się z obrusem, nad którym spędziłam dwa i pół miesiąca. Tych emocji tak naprawdę nie da się opisać.

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Opublikuj komentarz jako gość.
COM_KT_RATE_THIS_POST:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

PAMIĘTAJ, ŻE

Zote myli 1 4

NA DOKŁADKĘ

Kwietniowy lunchbox
Kwietniowy lunchbox
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
previous arrow
next arrow
Slider