Okrucieństwo ludzi nie zna żadnych granic. Bywamy podli i bez zastanowienia potrafimy zabijać inne istoty – dla wzmocnienia własnego ego, dla przyjemności, bez żadnego wyższego celu. Doskonałym, choć makabrycznym tego przykładem jest Melissa Bachman, amerykańska dziennikarka, która szczególnie upodobała sobie zabijanie dla... zabawy.

lewFot. Pixabay.com

Bachman jest telewizyjną prezenterką prowadzącą program o polowaniach. Wielokrotnie otwarcie twierdziła, że to jej największa pasja. Krytykowana z tego powodu jest już od lat, jednak czarę goryczy przelało zdjęcie, które zamieściła na swoim facebookowym profilu pod koniec 2013 roku. Uśmiechnięta pozowała na nim z zabitym przez siebie lwem. Do zdjęcia dodała także krótką wiadomość: „Niesamowity dzień w Republice Południowej Afryki! Szłam w odległości 50 m od tego pięknego lwa. Cóż za polowanie!”. W sieci zawrzało. Internauci zarzucili Bachman okrucieństwo oraz promowanie przemocy. Dziennikarka zdecydowanie nie spodziewała się takiej fali krytyki, która zmusiła ją do usunięcia całego profilu. Konto Melissy zniknęło, za to pojawiło się „Stop Melissa Bachman” mające obecnie prawie 360 tysięcy polubień. Elan Burman, mieszkanka Cape Town, zainicjowała nawet akcję mającą na celu uniemożliwienie Bachman wjazdu na teren RPA.

Zawsze zastanawiało mnie, co musiało się wydarzyć w życiu takiej osoby, by z uśmiechem mogła pozować przy ciele martwego lwa, zebry, antylopy, niedźwiedzia czy żyrafy. Jak bardzo trzeba być psychicznie zranionym, by uprawiać „sport” powodujący cierpienie żywego zwierzęcia? Jak bardzo trzeba być nieczułym, by z uśmiechem na ustach chwalić się swoim okrucieństwem? Jeszcze bardziej przerażające jest to, że Bachman na celownik bierze głównie zwierzęta poważnie zagrożone wyginięciem – z winy właśnie myśliwych, entuzjastów polowań dla rozrywki i kłusowników. Niestety Melissa Bachman w dalszym ciągu, w każdej swej wypowiedzi, uparcie twierdzi, że to piękny sport i pasja. Nigdy też nie odniosła się do propozycji zaatakowania groźnego zwierzęcia nie zza zasłony krzaków, nie z odległości kilkudziesięciu metrów i nie za pomocą strzelby z celownikiem, ale bez żadnych narzędzi, gołymi rękoma - przecież dopiero wtedy ta walka byłaby wyrównana. Broni się argumentem, że za każdym razem posiada ważne pozwolenia na polowania, tylko fakt, że polowanie jest w danym kraju legalne, wcale nie znaczy, że proceder ten jest etyczny. Przerażające jest to, że na ołtarzu podobnych poglądów dzień w dzień giną zwierzęta. Nie ma tutaj absolutnie żadnego szacunku, żadnej świętości - jest za to strzał i bezmyślna radość z zabijania. W imię czego?

Kiedyś polowano, by pozyskać mięso i skórę. Polowanie miało także wymiar sakralny – spożywanie mięsa określonego gatunku miało powodować również nabywanie cech danego zwierzęcia – siły, sprytu, zwinności. Dziś nasz świat jest już zupełnie inny. Staliśmy się już bardziej „cywilizowani”, a codzienna egzystencja nie wymaga kontaktu z dziką przyrodą. Główne systemy wierzeń odcięte są od sił natury. Współczesne łowiectwo skupia w sobie wszystkie cechy tego nowoczesnego świata: konsumpcjonizm ponad miarę i niczym nieuzasadnione okrucieństwo. Motywacja ta jest niepokojąca – żadne zwierzę na świecie nie zabija dla samej radości, a człowiek robi to bez żadnego problemu. Być może tylko w sytuacji, kiedy zdobywamy nad drugą istotą zupełną kontrolę (albo gdy tak się nam wydaje), zyskujemy pewność siebie i dlatego staramy się przekonać siebie samych, że mamy prawo egzystować na tym świecie na przez siebie ustalonych zasadach i z tego to powodu jesteśmy ważni?

Dzisiaj, w dobie popularności mierzonej „lajkami”, dla ludzi coraz częściej nieistotne, jak się o nich mówi - najważniejsze, by być w centrum uwagi. Przekaz, jaki wysyła w świat Melissa Bachman, jest prosty i zwięzły: mam pieniądze, jestem sławna i dlatego robię to, na co mam ochotę. Bez skrupułów prowadzi osobistą kampanię promocyjną kosztem bezbronnych w zetknięciu z nią zwierząt. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby Bachman miała już swoich naśladowców i zdobywała kolejnych – jak widać okrucieństwo i zabijanie bardzo dobrze się sprzedają.

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

MYŚL TYGODNIA

Zote myli 1

NA DOKŁADKĘ

Mamy za dobrze, mamy za dużo
Mamy za dobrze, mamy za dużo
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kto się boi piątku trzynastego?
Kto się boi piątku trzynastego?
Naturalne farby do włosów
Naturalne farby do włosów
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
Work-life balance po polsku
Work-life balance po polsku
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Cudowny eliksir z jabłek
Cudowny eliksir z jabłek
Arrow
Arrow
Slider