Społeczny aspekt picia herbaty to dla nas nowość. Mamy mnóstwo kawiarni, ale herbaciarnie są wciąż rzadkością. Co przyciąga ludzi w to miejsce, co sprawia, że wracają? – Jest tu i moc, i poezja – mówi „herbaciana” ekspertka, Katarzyna Kochańska.

czajniczek herbata Pixabay

Spokój i elitarne smaki

Kochańska dobrze wie, co przyciąga ludzi do herbaciarni. Zawodowo zajmuje się komponowaniem smaków i zapachów, a jej miłość do herbacianych naparów pozwoliła jej otworzyć w Warszawie lokal Herba Thea, który głosami widzów TVN Warszawa i Akademii Sztuk Wonnych został uznany za najlepszą herbaciarnię w stolicy. – Może to być ciekawość, chęć skrytykowania, doradzenia. To taki pierwszy aspekt, który preferują osoby starszego pokolenia. Znajdą tu schronienie, ale nie omieszkają podzielić się uwagami. Tu da się porozmawiać w atmosferze innej niż w sieciowych kawiarniach, a nawet można spróbować sprzedać własne zasady gry – opowiada o motywach, którymi kierują się jej goście.

Azyl, spokój, egzotyka miejsca – to przyciąga młodzież szkolną i czasem studencką brać. Po co spotykać się w mieszkaniu pod okiem rodziny, po co siedzieć jak pod lupą w otoczeniu piwiarnianych i kawiarnianych samotników-obserwatorów, jeśli można zaszyć się w herbaciarni? Tu jak w magicznej krainie są ciche zakątki, zagubione zaułki, ukryte załomy, prawie jak własne jaskinie.

Elitarne smaki – to wabi pokolenie średnie. Ma już ono pieniądz i trochę doświadczeń, szuka więc odrobiny indywidualizmu i zaskoczenia w świecie przewidywalnych rozkoszy. A herbata to napój wielowarstwowy, oczarowujący język spragniony wrażeń. Jest tu i moc, i poezja. Tego nie ma żaden inny napój.

Z kolei Barbara Korona, właścicielka krakowskiej herbaciarni Czajownia wskazuje na jeszcze jeden ważny aspekt. – Wydaje mi się, że aktualnie ludzi przyciąga do herbaty ich wola zmiany trybu życia. Chcą odżywiać się zdrowo, czasami stracić wagę, dostarczyć sobie minerałów i herbata im się z taką przemianą kojarzy – mówi.

herbata aromat sloik Pixabay

Domowa atmosfera

Można przyjść raz i nigdy więcej. Co jednak sprawia, że ludzie zwykle z przyjemnością wracają do herbaciarni?

– To samo, co wszędzie. Jakość usługi, obsługi, towaru. Traktowanie klienta jak kogoś wyjątkowego, jak gościa, a nie portfel na nogach. Wprowadzanie nowości, jednocześnie zachowując pewną stałość, dającą poczucie bezpieczeństwa – tłumaczy Katarzyna Kochańska. – W herbaciarniach również ciekawe jest to, że tworzą domową atmosferę niezależnie od tego, jaki panuje w nich styl.

Herbaciarnie to też miejsce inspirujące do komponowania w myśli zestawów na prezenty. Herbata to doskonały prezent, cesarski w stylu, ale nienarzucający się. Mało takich inspiracji pojawia się w sklepach z bielizną, śrubami czy artykułami nabiałowymi. Herbaciarnia wygrywa.

Zgadza się z tym Barbara Korona. – Okazuje się, że herbata nie może być cudownym lekarstwem „na wszystko”, że nie przywróci nam zdrowia i nie pozbawi zbędnych kilogramów, ale z pewnością może nam pomóc się zmienić. Na powodzenie herbaciarni wpływa wiele czynników. Liczą się orientalny wystrój i przyjemna muzyka oraz rodzinna atmosfera. Klienci oczekują miłej obsługi, szerokiego wyboru herbat, oryginalnej ceramiki. Znamy się z nimi z widzenia, często mówimy sobie po imieniu, prowadzimy również degustacje i warsztaty herbaciane – opowiada.

słoiki herbata Pixabay

Herbata to nie espresso

Jak powinno się parzyć i pić herbatę? Każda herbata ma swoje wymagania. Jeśli się ich nie spełni, to traci swoje walory.

– Na przykład chun mee – delikatna, choć wyrazista herbata zielona, chińska – parzona powyżej czterech minut robi się gorzka, a w zamierzeniu powinna być lekka jak walczyk – tłumaczy Katarzyna Kochańska. – Przekraczanie temperatury parzenia także ma wielki wpływ na zmianę smaku, na niekorzyść. I chociaż są ogólne prawidła, w jakich temperaturach parzyć herbatę w danym kolorze, to ja zalecam sprawdzać i pytać o konkretny gatunek, bo być może ma coś ciekawego w smaku, co tylko specyficzne parzenie wydobędzie. Pytać można sprzedawcę lub przeszperać Internet do przysłowiowej ostatniej strony.

Należy też pamiętać, że herbatę się sączy, a nie pije. – To nie jest espresso, żeby łyknąć i biec do obowiązków. To poezja i powinno się ją smakować powoli – instruuje ekspertka. I – jak to jest z poezją – herbata nie potrzebuje tęczy kolorów, lecz najlepiej wypada w bieli i delikatności. Cienkie ścianki prawdziwej śnieżnobiałej porcelany to doskonałe tło dla naparu herbacianego.

oolong herbata filizanka

Gotowej receptury również nie podaje Barbara Korona. – Ważna jest chęć nauki. My szkolimy się u starszych stażem pracowników, rozmawiamy z miłośnikami herbaty, czytamy zagraniczne źródła, oglądamy filmiki. Ważne, żeby zdawać sobie sprawę, że temperaturę i czas można różnicować i że nie należy zostawiać liści zamoczonych w suszu. Przydaje się więc zaparzacz i ewentualnie termometr. Dobrą herbatę można zaparzać kilkukrotnie. My polecamy klientom tylko dobrą herbatę, czyli w naszym mniemaniu wysokiej jakości, specjalnie selekcjonowaną, ze znanych nam plantacji i od sprawdzonych eksporterów. Tłumaczymy cierpliwie, że jej urok polega na rzadkości i pielęgnacji, że aby znalazła się w naszym czajniczku, potrzeba ciężkiej pracy wielu osób. Picie herbaty uczy nas szacunku do tego napoju i do innych ludzi. Klienci wracają, ponieważ uświadamiają sobie, że jest tak wiele rodzajów, sposobów parzenia i że są dopiero na początku umownej „drogi herbaty”. Nas samych też niesamowicie kręci ogrom wiedzy, którą ciągle przyswajamy na ten temat – mówi.

Herbatyzm za granicą

Wszystkie podawane i sprzedawane w Czajowni herbaty są sprowadzane bezpośrednio z plantacji całego świata herbacianego przez Towarzystwo Miłośników Herbaty (Spolek milců čaje s.r.o.) z Pragi, które jest wyłącznym dostawcą herbat w krakowskiej herbaciarni i jej przewodnikiem na herbacianej ścieżce. Do społeczności Towarzystwa Miłośników Herbaty należy kilkadziesiąt herbaciarni na całym świecie. Większość znajduje się w Czechach, gdzie funkcjonują pod nazwą „Dobra Cajovna", kilka herbaciarni działa w USA pod nazwą „Dobra Tea" oraz po jednej na Węgrzech, w Budapeszcie i na Słowacji w Koszycach. W Polsce mamy Czajownie w Krakowie i we Wrocławiu. Sieć herbaciana została założona na początku lat 90. przez pasjonatów herbaty z Pragi, którzy dzięki kontaktom osobistym z plantatorami dbają najwyższą jakość i świeżość sprowadzanych herbat.

Herbaciarnia Bukareszt PixabayHerbaciarnia w Bukareszcie (fot. Pixabay.com)

Nie za każdą granicą jednak herbaciarnie świetnie się miewają. – Szczerze mówiąc, dawno temu ich szukałam, a obecnie żyję w herbaciarni wyimaginowanej, to mi wystarcza. Onegdaj, herbaciarnie były zwykle w podobnym stylu, przytulne, nieco babcine, trochę okraszone sztuką lub elementami podróżniczymi. Chyba poza hotelowymi herbaciarniami, w których serwowano herbatę t-Series marki Dilmah, do dziś rodzinnej firmy. Tam zawsze królował chłodny luksus. To lubię – chwali Katarzyna Kochańska, która teraz sama wozi ze sobą herbatę i sama ją parzy lub kupuje w knajpkach kawę i inne napoje. Nie ufa już herbaciarniom. Według niej zmieniają się w złą stronę, wypaczoną, z jakimiś śmiesznymi dodatkami, wodotryskami i fajerwerkami. – Jestem zbulwersowana. I wcale mnie nie cieszy, że to niby promuje herbatę. Co to za promowanie niezgodne ze sztuką herbatyzmu?! To tak jakby mój PR ktoś poprowadził od strony pokazywania na przykład gaci. Raczej to nie mój kierunek szczęścia i satysfakcji. Gdyby herbata mogła mówić, toby też się wyparła takiej promocji – ironizuje.

Kochańska wspomina też, że nikt nie wróżył tworzonej przez nią herbaciarni wielkiego powodzenia. Kilkanaście lat temu to było prekursorskie posunięcie, bo wówczas jeszcze w Polsce nikt nie wpadł na pomysł stworzenia lokalu na poły domowego. – Trochę od Sasa do lasa, ale jednak spójnego. Klamra stylu była mocna. Obcokrajowcy zachwycali się, że za granicą są podobne rzeczy, a w Polsce wreszcie pierwszy raz się udało na coś takiego natknąć. No i fajnie, stworzyłam to z głowy. Bez inspiracji. Tak mi w duszy grało. I to „zażarło” – cieszy się.

Nazwa jej lokalu też nie jest przypadkowa, bo Herba Thea to łacińska nazwa ziela herbaty. Miało być zgrabnie, elegancko, czysto, z historią. Bo taka jest właśnie herbata w ogóle – Do końca życia będę komponować smaki herbat. I będę ludzi zachęcać do picia ich elegancko, z wyrafinowaniem należnym wspaniałym liściom. Dlatego wykładam, pokazuję, ćwiczę, daję do posmakowania. O sukcesie decyduje też obecność wśród ludzi. Bo herba jest dla ludzi – mówi kiperka.

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Opublikuj komentarz jako gość.
COM_KT_RATE_THIS_POST:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

PAMIĘTAJ, ŻE

Zote myli 1 4

NA DOKŁADKĘ

Kwietniowy lunchbox
Kwietniowy lunchbox
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
previous arrow
next arrow
Slider