Większość z nas na co dzień nie zastanawia się, skąd wzięło się to, co mamy na talerzu. Jak przebiega proces produkcji jedzenia, które spożywamy oraz jaki ma on wpływ na światową gospodarkę i ekosystem naszej planety. Prawda o tym okazuje się wysoce niepokojąca.

 hamburger przemysłowy FarmagedonFot. Pixabay.com

Philip Lymbery, aktywista na rzecz na rzecz ochrony zwierząt hodowlanych i prezes międzynarodowej organizacji Compassion in World Farming (CIWF), przez trzy lata podróżował po świecie, by na własne oczy przekonać się, jak w praktyce wygląda stosowany w rolnictwie chów przemysłowy. W książce „Farmageddon. Rzeczywisty koszt taniego mięsa”, napisanej wraz ze znaną dziennikarką polityczną, Isabel Oakeshott, demaskuje pozornie nowoczesne metody wytwarzania żywności przejmowane przez kraje europejskie ze Stanów Zjednoczonych, wyjaśniając, co tak naprawdę oznaczają one dla nas wszystkich. Pozbawia nas złudzeń co do efektywności tak zwanej zrównoważonej intensyfikacji, która w zamierzeniu miała zrealizować szczytną ideę zlikwidowania głodu na świecie. Skłania tym samym do głębszej refleksji zarówno nad jakością jedzonych przez nas produktów, jak i sposobami, którymi możemy jeszcze odwrócić ten dramatyczny stan rzeczy, także na poziomie własnego gospodarstwa domowego, dokonując świadomych wyborów jako konsumenci.

Zaczęło się od wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, gdzie on i Oakeshott odwiedzili między innymi gospodarstwa hodujące po 12 tysięcy krów na terenach pozbawionych choćby źdźbła trawy oraz ogromne uprawy drzewek migdałowych. Nie da się tam usłyszeć żadnych owadów, gdyż nad polami z helikoptera rozpylane są pestycydy. W związku z tym pszczoły muszą być w takie miejsca importowane – tylko po to, by później zginąć. Te obrazy przypominały im krajobrazy po apokalipsie, dlatego dziennikarka z przerażeniem nazwała obecną sytuację „farmageddonem”, co dało tytuł ich wspólnej książce. Lymbery udał się następnie do Ameryki Południowej, by dalej badać metody chowu przemysłowego. W Argentynie zastał tysiące sztuk bydła trzymane w boksach, przyjmujące antybiotyki i przyspieszające wzrost środki chemiczne oraz karmione soją uprawianą na terenach, na których powinny być wypasane. To zwróciło jego uwagę na ważny problem tworzenia konkurencji między ludźmi a zwierzętami. Tym drugim zabiera się ziemię po to, by hodować na niej rośliny przerabiane na paszę, eksportowaną zresztą głównie do Europy. Przyczynia się to do znacznego pogorszenia jakości mięsa, a zarazem do wielkiego marnotrawstwa jedzenia. Zboża, którymi karmi się obecnie zwierzęta hodowlane, mogłyby być pożywieniem dla około 3 miliardów ludzi.

Jest jednak szansa na poprawę tej sytuacji. Autor „Farmageddonu” upatruje ją przede wszystkim w powrocie do małych gospodarstw i spożywania produktów lokalnych, stosowaniu płodozmianów i oddaniu zwierzętom ich naturalnych pastwisk. Jednym z ważniejszych postulatów jest też ograniczenie ilości spożywanego mięsa na rzecz poprawy jego jakości.
– Tak naprawdę każdy z nas może mieć na to wpływ trzy razy dziennie, wybierając żywność lokalną i ekologiczną – powiedział Lymbery podczas spotkania w Krakowie, które zorganizowała Fundacja Partnerstwo dla Środowiska w ramach realizacji projektu Produkt Lokalny Małopolska, promującego ideę małych gospodarstw rolnych i lokalnego przetwórstwa. To właśnie w polskim rolnictwie brytyjski działacz widzi bogate dziedzictwo i pozytywne przykłady produkowania jedzenia. Głównym celem powinno być teraz zwiększanie świadomości społecznej, co w pewnym stopniu powiodło się w Wielkiej Brytanii. Tam wraz ze wzrostem zainteresowania ekologiczną żywnością wzrasta jej sprzedaż i w wielu supermarketach trudno już na przykład kupić jajka od kur hodowanych w klatkach. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie oznakowanie – nie tylko produktów pochodzenia organicznego, ale również tej żywności, po którą z pełną świadomością pewnie byśmy nie sięgnęli. Jeśli zatem mamy taką możliwość, kupujmy jedzenie z wiadomego źródła. W ten sposób pomożemy nie tylko sobie i swoim bliskim. Działają nawet na tak niewielką skalę, zapobiegniemy światowej katastrofie, która już się zaczęła...

 

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

MYŚL TYGODNIA

Złote myśli 1 3

NA DOKŁADKĘ

Gwiazdkowe prezenty, którym nic nie dorówna
Gwiazdkowe prezenty, którym nic nie dorówna
Herbaciany rytuał łączy ludzi
Herbaciany rytuał łączy ludzi
Z wizytą u świętego Mikołaja
Z wizytą u świętego Mikołaja
Prezent: świąteczny planner i lista zakupów
Prezent: świąteczny planner i lista zakupów
Black Friday to dopiero początek!
Black Friday to dopiero początek!
Amarantus – jak to jeść?
Amarantus – jak to jeść?
Dlaczego szef sprawdza podwładnych?
Dlaczego szef sprawdza podwładnych?
Eko-moda: kurtka z 21 butelek
Eko-moda: kurtka z 21 butelek
Arrow
Arrow
Slider