Najpierw elektroniczne zwierzaki w telefonie, później mechaniczne macki zwisające z sufitu – czy nasze domowe pupile i zwierzęta z zoo mogą zostać niebawem zastąpione przez roboty?

kot pies przyjaciele czworonogiFot. PixabayNie każdy lubi sprzątać po swoim podpiecznym i nie zawsze jest czas, żeby wyjść z nim na spacer. Zwierzę w domu to zresztą nie tylko codzienne obowiązki, ale ogólna odpowiedzialność za nie i za warunki życia, jakie mu stwarzamy. Z kolei ogrody zoologiczne i cyrki oskarżane są niejednokrotnie o trzymanie zwierząt w karygodnych warunkach. Okazuje się, że wszystkim tym problemom można zapobiec dzięki kilku kilogramom metalu i odpowiedniemu oprogramowaniu. Przypominające żywe stworzenia roboty stają się tak łudząco podobne do oryginałów, że kontakt człowieka z prawdziwym zwierzęciem może okazać się już niepotrzebny.

Do serca przytul robota

Chyba każdy pamięta hit lat 90. czyli tamagotchi. Elektroniczna zabawka z Japonii w formie plastikowego jaja z wyświetlaczem i trzema przyciskami była marzeniem każdego dziecka na świecie. Zabawa polegała na opiece nad wirtualnym zwierzątkiem. W pierwotnej wersji z 1996 roku można było je karmić, ważyć, sprzątać po nim, leczyć i bawić się z nim. Z czasem wprowadzano nowe wersje gry, między innymi taką, która umożliwiała połączenie się na podczerwień z innymi tamagotchi, aby w ten sposób wspólnie się bawić, dawać sobie prezenty, a nawet się rozmnażać.

Tamagotchi zabawkaFot. Pony Kid via FlickrW 2012 roku pojawił się następca tamagotchi czyli Pou. Stworzonko do opieki przybrało tu mało skomplikowany obły kształt, przez co wiele osób porównuje go do ziemniaka z oczami. Aplikacja z nim ukazała się jednak w 20 językach, a na telefon pobrało ją ponad 50 milionów osób. W ten sposób ludzie, którzy z jakiegoś powodu nie pozwalali sobie na posiadanie psa czy kota, mogli zaopiekować się wirtualnym stworzonkiem. Opieka ta z pewnością była też mniej wymagająca – za jednym kliknięciem można było pozbyć się nieczystości zwierzaka i wyleczyć go z choroby. W rzeczywistości takie zadania bywają bardziej czasochłonne i zdecydowanie mniej przyjemne.

Jednak żadna aplikacja nie posiada opcji najważniejszej dla prawdziwego psiarza czy kociarza – nie można jej pogłaskać ani przytulić. Stąd pomysł na elektronicznego robota o nazwie Furby. Pojawił się w 1998 roku jako produkt amerykańskiego Tiger Electronics. Przypomina coś pomiędzy sową i chomikiem, a pokryty jest przyjemnym w dotyku futerkiem. Potrafi mówić w 24 językach, do czego dochodzi jego indywidualny furbowy bełkot. Był to pierwszy domowy robot, który funkcjonował jako zabawka i rozchodził się jak ciepłe bułeczki – w pierwszym roku istnienia na rynku sprzedano prawie 2 miliony, a w kolejnym roku już 14 milionów sztuk.

Furby zabawka sztuczne zwierzątkoFot. Dan Brickley via Flickr

Rok po Furbym firma Sony stworzyła AIBO, robota przypominającego psa, który nie tylko uczy się komend jak prawdziwy pupil, ale też łączy się z internetem i na głos czyta maile. Idealny prezent dla dziecka, które pragnie zwierzaka, ale zapraacowani rodzice nie mają czasu biegać po weterynarzach i nie lubią zapachu psiej karmy, a ponadto lubią być na bieżąco z pocztą mailową.

Zoo bez zwierząt

Wiele organizacji broniących praw zwierząt buntuje się przeciwko zakładaniu kolejnych ogrodów zoologicznych, nazywając je więzieniami dla zwierząt i naocznym dowodem na to, że człowiek, zamykając żywe stworzenia w klatkach, chce zamanifestować swoją dominację w świecie natury. Zwolennicy ogrodów odpowiadają, że nie ma lepszego sposobu na edukowanie społeczeństwa w sprawach ekologii i praw natury niż przyglądanie się zwierzętom na żywo. W weekendy całe rodziny z dziećmi wybierają się na wycieczkę do zoo, gdzie można pośmiać się z małpki albo pozaczepiać żyrafę przez kraty. Nawet jeśli goście zoo zachowują się odpowiedzialnie, to przesuwające się wokół tłumy ludzi nadal są dla zwierząt stresujące. Trzeba jednak przyznać, że kontaktu oko w oko z żywym stworzeniem nie zastąpi żaden film przyrodniczy z komentarzem Krystyny Czubówny.

zoo ogród zoologiczny słoń słoniątkaFot. Pixabay

Okazuje się, że trzymanie w niewoli dzikich zwierząt nie jest jedyną metodą na taki osobisty kontakt. W 2013 roku powstało w Wielkiej Brytanii coś, co można nazwać mechanicznym zoo. Projekt nosi nazwę Petting Zoo. Został stworzony przez eksperymentalne studio architektoniczne Minimaforms, a pracujący nad nim Theodore i Stephen Spyropoulos połączyli wiedzę z takich dziedzin jak architektura, projektowanie i sztuka, aby dać odwiedzającym niespotykaną wcześniej możliwość bezpośredniego kontaktu z robotami, które zachowaniem przypominają żywe stworzenia. Roboty mają postać rur, a raczej macek, które zwisają z sufitu. Reagują na ruch i dotyk, wydają się zaintersowane, gdy dostrzegają ludzi, ale prędko popadają w stan obojętności, gdy nic się wokół nich nie dzieje. Potrafią też informować o swoim stanie emocjonalnym przez dotyk, dźwięk i światło, zmieniać kolor i wykazywać zaciekawienie. Entuzjastycznie reagują na odwiedzających, ale ignorują ich, jeśli przestają się poruszać. Język programowania Processing, którym posłużyli się jego twórcy, pozwala na niezależność każdej macki z osobna – może ona reagować na zaczepki kilku osób, a także kilka macek może interesować się jedną osobą.

pettingzoo barbican minimaformsFot. materiały prasowe Minimaforms

W ten sposób zrobiono pierwszy krok w kierunku stworzenia ogrodu zoologicznego, gdzie mechaniczne lwy i żyrafy, zachowujące się jak żywe, staną się tak samo fascynującą atrakcją dla odwiedzających jak ich żywe odpowiedniki. Dzikie zwierzęta będą dalej biegać na wolności, a właściciele ogrodów zoologicznych zaoszczędzą całe tony paszy rocznie. Czyż to nie ideał?

Sztuczne delfiny?

W lipcu 2015 r. polskimi forami społecznościowymi wstrząsnęła wiadomość o planach stworzenia w Mszczonowie pierwszego w Polsce delfinarium. Na wieść o projekcie internauci zaczęli rozsyłać sobie wzajemnie filmiki i artykuły obnażające tajniki połowów delfinów i ich tresury. Pomysłowi sprzeciwiła się także organizacja WWF Polska. Wydarzenie na Facebooku nazwane "NIE dla delfinarium w Mszczonowie" polubiło 55 tysięcy osób twierdzących zgodnie, że miasto pragnie szybkiego zysku kosztem cierpienia wodnych ssaków. W odpowiedzi na falę krytyki władze Mszczonowa odpowiadały, że przedsięwzięcie ma na celu prowadzenie delfinoterapii. Ten argument nie przekonał jednak aktywistów i rozpoczął dyskusję na temat skuteczności jakichkolwiek terapii z udziałem dzikich zwierząt. O ile dogoterapia i hipoterapia wykorzystują stworzenia udomowione, przyzwyczajone do kontaktu z człowiekiem, o tyle delfinoterapia zakłada oswajanie zwierząt, które zmuszone są do nienaturalnych zachowań – pływania na małej powierzchni, zaprzestania echolokacji (odbijające się od betonowych ścian basenu dźwięki są dezorientujące) i jedzenia martwych, mrożonych ryb zamiast polowania świeżo upolowanych. Ssaki w tych warunkach dożywają najwyżej 10 lat, podczas gdy na wolności osiągają nierzadko 60. roku życia. Jednak wiele osób twierdzi, że kontakt z żywym stworzeniem zapewnia dzieciom chorym na autyzm przyjemny i skuteczny sposób leczenia, tym bardziej, że delfin jest cierpliwy i towarzyski, a jego pysk wydaje się być wiecznie uśmiechnięty. 

delfiny delfinariumFot. Pixabay

Ostatecznie po roku protestów inwestor wycofał się z planów budowy delfinarium w Mszczonowie i projekt przeszedł do historii, zanim go zrealizowano. Takich sporów na świecie było więcej. Aby zadowolić obie ich strony, naukowcy z wytwórni Animal Makers stworzyli TAD czyli Therapeutic Animatronic Dolphin. Jest to mechaniczny, naturalnej wielkości delfin, którego wygląd i zachowanie są odtworzone tak wiernie, że nawet żywe delfiny reagują na niego przyjaźnie i bez jakichkolwiek podejrzeń. Testowano TAD na międzynarodowej grupie 35 dzieci które cierpiały na różne choroby – od autyzmu po porażenie mózgowe i dystrofię mięśniową. Badacze z zaskoczeniem stwierdzili, że nie ma żadnych znaczących różnic między wynikami terapii z robotem i z żywym delfinem. Sztuczne zwierzę było niekiedy nawet lepszym kompanem do zabawy, ponieważ skupiało wzrok na dziecku, cierpliwie poddawało się pieszczotom i nie było nieprzewidywalne w swoich reakcjach, jak to bywa z żywym stworzeniem, które potrafi się nagle zdenerwować lub znudzić zabawą.

Takie „sztuczne” rozwiązania dotyczące rozrywki z udziałem zwierząt, w nieco bardziej prymitywnej wersji, wprowadzono w postaci sztucznych byków. W zabawie polegającej na jak najdłuższym utrzymywaniu się na grzbiecie wierzgającgo zwierzęcia zaczęto stosować automat, dzięki czemu nie dręczono żywych stworzeń dla ludzkiej uciechy. Takie zabiegi mogą niebawem wyeliminować kontrowersyjne dziś corridy na rzecz drażnienia byko-podobnego robota. Jeżeli może to w jakikolwiek sposób zapobiec cierpieniu zwierząt, to może warto spróbować?

 


Biorą udział w konwersacji

Komentarze (18)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Wiesz, nigdy nie zastanawiałam się nad tym, ale zgadzam się z Tobą, że jeśli zwierzęta mają nie cierpieć, warto skorzystać z rozwiązań, które daje nam technika

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Z pewnością technologia jeszcze nie powiedziała tu ostatniego słowa. Ale prawdziwego kociego mruczenia i psiej radości długo nie będzie w stanie zastąpić.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Ja tam wolę w zoo czy parkach oglądać prawdziwe zwierzęta niz mechaniczne stwory

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

A co sądzisz np. o corridzie?

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Trochę jestem w szoku, niby ile ma się Furby ale jakoś człowiek się nad tym nie zastanawia..
Trochę mnie nie przeraża.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Technologia tak ma - wsuwa się do naszej codzienności płynnie i niepostrzeżenie

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Jak dla mnie zwierzęta mogą zniknąć przede wszystkim z cyrku. Ponadto chciałabym aby nie musiały istnieć schroniska dla zwierząt.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Wszystko zależy tu od ludzi.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Tam, gdzie cierpi zwierzę, zdecydowanie warto pokusić się o techniczne rozwiązania.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Zgadzamy się!

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Kontrowersyjnie... Ale... Myślę, że coś w tym jest... Gdzie można tylko, cierpienia zwierząt trzeba unikać i zdecydowanie walczyć z tymi, którzy to cierpienie zadają zwłaszcza świadomie. Dbajcie ludzie o zwierzęta, o każde. To naprawdę ważne....

Kontrowersyjnie... Ale... Myślę, że coś w tym jest... Gdzie można tylko, cierpienia zwierząt trzeba unikać i zdecydowanie walczyć z tymi, którzy to cierpienie zadają zwłaszcza świadomie. Dbajcie ludzie o zwierzęta, o każde. To naprawdę ważne. Wystarczy postawić się na miejscu tego zwierzęcia i zastanowić, czy jest mu dobrze, czy jest szczęśliwe...
Zapraszam do mnie na wieś: ***.WiejskieInspiracje.pl

Czytaj więcej
COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Kontrowersyjnie? Upatrujemy w tym raczej znaku czasów. My już nie wyobrażamy sobie np. życia bez Internetu. W końcu dzięki niemu Povoli w ogóle istnieje

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Sama uwielbiam zwierzęta - marzy mi się osiadanie psiaka. Na razie ni emogę sobie na niego pozwolić - wiem jednak, że w przyszłości zamieszka ze mną co najmniej jeden Futrzak

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Trzymamy kciuki, żeby to marzenie szybko zmieniło się w rzeczywistość!

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Ja już chyba jestem za stara na takie nowości... Nienadazam za tym światem ?

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Jesteśmy zdania, że wszystko trzeba robić w swoim tempie, ale nie unikając nowinek. One potrafią w dobry sposób zmieniać nasze życie.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Ciekawe zagadnienie! I chyba nie ma na nie prostej odpowiedzi, wiele innych spraw można tutaj też porównać - turystyka i zagrożenie dla środowiska, produkcja żywności np. sztucznego mięsa... W ciekawych czasach żyjemy!

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

To prawda! I dlatego uważamy, że to piękne czasy. Dobrze nam w nich

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Opublikuj komentarz jako gość.
COM_KT_RATE_THIS_POST:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

PAMIĘTAJ, ŻE

Zote myli 1 4

NA DOKŁADKĘ

Kwietniowy lunchbox
Kwietniowy lunchbox
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
previous arrow
next arrow
Slider