Filantropia kojarzy się z dawno minionymi czasami, kiedy zamożni panowie z cylindrami na głowach i piękne damy w strojnych sukniach pochylali się na moment nad losem sierot. Dziś na jej miejscu pojawiła się nieco mnie górnolotna „działalność charytatywna”. Tak czy inaczej, dobroczynność popularnie kojarzymy z wielkimi celami, medialnymi kampaniami i jej beneficjentami, których prawdopodobnie nigdy w życiu nie spotkamy.

 pomoc dobroczynnośćFot. Pixabay.com

Raz do roku uśmiechamy się do wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, czasem wrzucimy coś do puszki stojących w supermarkecie harcerzy, może wypełnimy właściwą rubryczkę w „picie” i wyślemy płatnego SMS-a o treści „Pomoc”. W Światowym Indeksie Dobroczynności prowadzonym przez brytyjską Charities Aid Foundation Polska zajęła w ubiegłym roku 115 miejsce. Za nami było już tylko dwadzieścia innych krajów...

W badaniach przeprowadzonych pod koniec 2014 r. przez ośrodek TNS Polska najczęstszym powodem braku zaangażowania w działalność dobroczynną był deklarowany przez respondentów brak środków finansowych. Reprezentatywni Polacy wskazywali też na brak czasu, uniemożliwiający wspieranie inicjatyw pomocowych i społecznych. Oba powody są jednak pozorne i nabierają cech zwykłej wymówki, jeśli tylko przyjrzymy się temu, jak naprawdę wygląda nowoczesna dobroczynność i jakie wartości ze sobą niesie.

Na co to komu?

Niesienie pomocy innym ludziom wynika z gotowości do podzielenia się swoim czasem, umiejętnościami lub posiadanymi zasobami materialnymi. Chociaż każdy człowiek jest z natury egocentryczny, to jednak dobroczynność niezwykle pozytywnie wpływa na naszą psychikę. Okazanie nawet drobnej, bezinteresownej życzliwości zwiększa wewnętrzną satysfakcję i stwarza poczucie sensu życia. Ten rodzaj zaangażowania ma niebagatelne znaczenie dla rozwoju osobistego, a to za sprawą budowy i umacniania relacji interpersonalnych. Tu do głosu dochodzi bowiem nasza społeczna natura. Interesując się problemami innych ludzi zdobywamy nową wiedzę i poznajemy świat. Często odzyskujemy kontakt z naturą i uczymy się utrzymywania zdrowego dystansu do samych siebie i otoczenia. Zdarza się też, i to wcale nierzadko, że udział w dobroczynnym projekcie zapoczątkowuje fascynującą przygodę i otwiera nowy rozdział w życiu.

Te psychologiczne aspekty podejmowania dobroczynnej aktywności podkreśla także znany amerykański trener i mówca motywacyjny Harv Eker, specjalizujący się w dziedzinie finansów osobistych. Zaproponował on model domowego budżetu, w którym 5 proc. dochodu powinno być regularnie przeznaczane na działalność charytatywną. Podkreślił w nim jednak, że w sytuacji, gdy wygospodarowanie adekwatnej kwoty jest trudne, należy zamienić pieniądz na czas. Rosnąca u nas popularność tzw. banków czasu, których uczestnicy wymieniają się swoimi umiejętnościami, dowodzi słuszności tego modelu. Dzielenie się jest po prostu dobre i mimo że statystyki wciąż są w naszym przypadku mało optymistyczne, to jednak taka postawa z wolna zaczyna być na czasie.

Jak zostać dobroczyńcą?

Najprostszym sposobem udzielenia pomocy jest oczywiście przekazanie pieniędzy. Oswoiliśmy już trzymane w rękach wolontariuszy puszki i płatne SMS-y. Do nich dołączyły zbiórki finansowe organizowane na portalach finansowania społecznościowego (z ang. crowfunding), gdzie pojawiają się najróżniejsze pomysły o mniej lub bardziej komercyjnym charakterze. W Polsce działa już kilka serwisów prezentujących ciekawe projekty. Jeden z nich, PolakPotrafi.pl przeprowadził ponad 1 600 projektów, w ramach których zebrano prawie 8 milionów zł. To najlepiej pokazuje, że potrafimy zarówno tworzyć, jak i wspierać.

Dobroczynność nie musi oznaczać przekazywania dużych sum. Powszechnie znaną formą pomocy jest wskazanie organizacji pożytku publicznego, na rzecz której trafi 1 proc. podatku, który i tak został już pobrany przez fiskusa. Wypełnienie odpowiedniej rubryki w rocznym zeznaniu podatkowym nie kosztuje zatem nic. Mimo to dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że z takiej możliwości w zeszłym roku skorzystało zaledwie 45 proc. podatników, którzy przekierowali na cele społeczne pół miliarda złotych. Pozostała część to ludzie, którzy nie przywiązują wagi do możliwości decydowania o tym, jak zostaną spożytkowane ich daniny oraz osoby, które są przekonane, że ich 1 procent podatku jest na tyle mały, że i tak w niczym nie pomoże. A tymczasem ziarnko do ziarnka...

Więcej wysiłku wymaga z pewnością udział w wolontariacie. Tu nie wystarczy już wykonanie przelewu, trzeba bowiem wygospodarować przede wszystkim czas. Jednak i tutaj postawy Polaków powoli się zmieniają, czego dowodem jest sukces akcji Szlachetna Paczka. Jej wolontariusze znajdują osoby potrzebujące pomocy i tę pomoc organizują. Wyjątkowym aspektem inicjatywy jest fakt, że paczka często ma niepozorną zawartość, która mimo to pozwala obdarowanemu dokonać w swoim życiu ważnych zmian, odzyskać wiarę w siebie i innych ludzi, spełnić marzenia, które dodają skrzydeł. Historie, które opowiadają uczestnicy Paczki, mogłyby stanowić kanwę dla naprawdę pięknych i uderzających filmów.

Możliwości społecznego zaangażowania jest mnóstwo, bo w każdym mieście znajdzie się stowarzyszenie, fundacja, klub, które organizują lokalnie ważne przedsięwzięcia. Przekazanie nienoszonych już ubrań do Caritasu, zabawek do domu dziecka lub świetlicy, książek do publicznej biblioteki – to wszystko nie wymaga zachodu, za to przynosi wiele dobrych emocji.

Biznes jest dla ludzi

Społeczną odpowiedzialność biznesu deklaruje coraz więcej polskich firm. Przejawia się ona najczęściej w sponsoringu i mecenacie, ale rośnie także grono przedsiębiorców, którzy zaczynają dostrzegać w działalności charytatywnej znacznie więcej, niż tylko sposób na budowę pozytywnego wizerunku na zewnątrz. Decydują się na tworzenie i wspieranie funduszy stypendialnych i nieśmiało podejmują działania z obszaru wolontariatu pracowniczego. Ta ostatnia forma pojawia się w dużych firmach. Małe i średnie przedsiębiorstwa skupiają się na reklamie swoich produktów i usług, co wynika z jednej strony z niewielkich zasobów finansowych i personalnych, z drugiej zaś – z małej świadomości, jak wartościowe dla firmy może być zaangażowanie w działania prospołeczne.

Tymczasem udział w takich projektach nie tylko tworzy dobrą reputację firmy. Tam, gdzie biznes przejawia ludzkie oblicze, pracownicy mocniej identyfikują się z przedsiębiorstwem, są bardziej kreatywni i chętniej przejawiają inicjatywę także w swoich codziennych zadaniach. A ich zaangażowanie pozwala zbudować silną przewagę konkurencyjną, której większości polskich firm zwyczajnie w tej chwili brakuje.

Czemu nie?

Mamy za sobą kilkadziesiąt lat braku dialogu społecznego – wyjaśnia Paweł Łukasiak, prezes Akademii Rozwoju Filantropii. - Niezależne idee i jakiekolwiek indywidualne inicjatywy nie były wówczas mile widziane. To spowodowało, że poziom zaufania społecznego w Polsce stał się bardzo mały i dopiero teraz z wolna zaczynamy go odbudowywać. Szczególnie dobrze widać to w przypadku lokalnych projektów – ciekawy pomysł, który wiąże się z naszym bezpośrednim otoczeniem, to w tej chwili jeden z najsilniejszych magnesów. Ludzie coraz chętniej biorą udział w działaniach, których idea jest im bliska, także w sensie geograficznym. W rezultacie widzimy, jak na mapie Polski powstają istne „bąble” społeczne – tak nazywamy miejsca, w których inicjatywy rodzą się jedna za drugą.

Akademia zrealizowała do tej pory ponad 7 tysięcy lokalnych projektów, ukierunkowanych przede wszystkim na budowę i rozwój więzi społecznych. Utworzony przez ARF we współpracy z Fundacją PZU portal „Wolontariat Rodzinny”, którego celem było wsparcie pomysłów pozwalających na zaangażowanie całych rodzin, w ciągu zaledwie dwóch tygodni uzyskał pomoc blisko 200 tysięcy internautów. Pomogli oni w zorganizowaniu przedsięwzięć sprzyjających m.in. rodzinnej rozrywce, pielęgnowaniu tradycji wspólnych posiłków, organizacji rodzinnych rajdów rowerowych i zagospodarowywania wspólnej przestrzeni.

Można więc śmiało powiedzieć, że nowoczesna filantropia zaczyna się na najbliższym podwórku i często na nim się kończy. Ale to nie znaczy, że jej wartość jest z tego powodu jakkolwiek umniejszona. Ta lokalna „cegiełka” w rzeczywistości znaczy bez porównania więcej, niż duża kwota wpłacona na konto fundacji próbującej rozwiązać problemy globalne. Wokół nas jest wystarczająco wiele dobrego do zrobienia.

 

 

 


Komentarze (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Posting comment as a guest.
Rate this post:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

PAMIĘTAJ, ŻE

Złote myśli 1 3

NA DOKŁADKĘ

Cały świat zajada się plastikiem
Cały świat zajada się plastikiem
Milion składa się z groszy – oszczędzanie też jest slow
Milion składa się z groszy – oszczędzanie też jest slow
Czy kariera przedsiębiorcy jest dla ciebie?
Czy kariera przedsiębiorcy jest dla ciebie?
21 udowodnionych korzyści z ruchu
21 udowodnionych korzyści z ruchu
Lampy z natury
Lampy z natury
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Topinambur – kochaj albo rzuć
Topinambur – kochaj albo rzuć
Domowa wegeta na trzy sposoby
Domowa wegeta na trzy sposoby
previous arrow
next arrow
Slider