Na ucieczkę z ciemnego pokoju jest tylko godzina. Co zdarzy się potem – nie wiadomo. I choć to tylko zabawa, to zanim drzwi staną otworem, dreszcz strachu nie raz przebiegnie po plecach.

Escape Room

Mroczne pokoje, z których trzeba się wydostać, to popularna na całym świecie rozrywka w świecie rzeczywistym, znana jako escape rooms. W Polsce takich miejsc jest około dwudziestu, w większości zlokalizowanych w dużych miastach. W pierwszej kolejności przyciągają one uwagę osób, lubiących rozwiązywać łamigłówki, grać w gry planszowe i komputerowe. Coraz częściej jednak miejsca – pułapki wskazywane są jako lokalne atrakcje turystyczne, oferujące wyjątkowe wrażenia wszystkim, bez względu na wiek, płeć i zainteresowania.

Zadanie nie jest proste. W pokoju wypełnionym rekwizytami trzeba odnaleźć wskazówki, które pozwolą na otwarcie zamkniętych na głucho drzwi do pomieszczenia. Scenariusz każdej gry opracowywany jest tak, żeby szansę ucieczki miał każdy, bez względu na kondycję fizyczną i techniczne umiejętności. Najtrudniejszym elementem jest połączenie zebranych informacji i przedmiotów w przyczynowo-skutkowy ciąg. Twórcy pokojów wiedzą, że choć samo wydostanie się z pokoju już jest wyzwaniem, to jednak tym, co wyzwala największe emocje jest konieczność rozwiązania mrocznych zagadek, które wiążą się z tym miejscem.

Stworzyliśmy dwa scenariusze, z których jeden oprócz motywu ucieczki stawia przed graczem dodatkowo zadanie znalezienia zaginionej osoby i sprawcy porwania. I ta rozgrywka cieszy się wyjątkowym zainteresowaniem - mówi Anna Węgrzyn z firmy Exit organizującej ucieczki z pokojów. - Prowadzimy gry od kilkunastu tygodni i w tym czasie przez nasze pokoje przewinęło się już ponad dwieście osób. Nikt nie wyszedł rozczarowany i wszyscy są zaskoczeni, że tak prosta z pozoru zabawa potrafi wywołać tyle emocji.

Nic dziwnego, że wrażenia, których dostarcza gra, są silne i pozytywne. Zabawa daje bowiem unikalną możliwość wejścia do fikcyjnego świata i poczucia się, jak bohater thrillera lub horroru. Ze standardowego pokoju uciekać może od dwóch do czterech osób. Mieszkańcom Japonii pojedyncze pokoje przestały już wystarczać, tam gracze z trudem wydostają się z całych rezydencji lub industrialnych budynków. Z kolei w Stanach Zjednoczonych grupy, liczące nawet po kilkanaście osób, zbierają się, by w stylizowanych wnętrzach i strojach bawić się w szukanie sprawcy popełnionego w danym miejscu morderstwa, rzecz jasna fikcyjnego.

W Polsce zabawa w uciekanie przed grozą wolno zdobywa popularność. Jedno z najczęstszych pytań, jakie zadają osoby po raz pierwszy stykające się z tą formą rozrywki, brzmi „Dlaczego mam płacić za to, że ktoś mnie zamknie w pokoju?”. Gdy zdecydują się już na udział w grze, ich sceptycyzm szybko ustępuje miejsca entuzjazmowi i wtedy pada pytanie, kiedy pojawi się nowy scenariusz.

/red/

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kto się boi piątku trzynastego?
Kto się boi piątku trzynastego?
Naturalne farby do włosów
Naturalne farby do włosów
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
Work-life balance po polsku
Work-life balance po polsku
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Cudowny eliksir z jabłek
Cudowny eliksir z jabłek
„Paterson”, czyli jak na nowo pokochać Jarmuscha
„Paterson”, czyli jak na nowo pokochać Jarmuscha
Arrow
Arrow
Slider