Na ucieczkę z ciemnego pokoju jest tylko godzina. Co zdarzy się potem – nie wiadomo. I choć to tylko zabawa, to zanim drzwi staną otworem, dreszcz strachu nieraz przebiegnie po plecach.

escape room neonFot. Pixabay.com

Mroczne pokoje, z których trzeba się wydostać, to popularna na całym świecie rozrywka w świecie rzeczywistym, znana jako escape rooms. W Polsce takich miejsc jest około dwudziestu, w większości zlokalizowanych w dużych miastach. W pierwszej kolejności przyciągają one uwagę osób, lubiących rozwiązywać łamigłówki, grać w gry planszowe i komputerowe. Coraz częściej jednak miejsca – pułapki wskazywane są jako lokalne atrakcje turystyczne, oferujące wyjątkowe wrażenia wszystkim, bez względu na wiek, płeć i zainteresowania.

Zadanie nie jest proste. W pokoju wypełnionym rekwizytami trzeba odnaleźć wskazówki, które pozwolą na otwarcie zamkniętych na głucho drzwi do pomieszczenia. Scenariusz każdej gry opracowywany jest tak, żeby szansę ucieczki miał każdy, bez względu na kondycję fizyczną i techniczne umiejętności. Najtrudniejszym elementem jest połączenie zebranych informacji i przedmiotów w przyczynowo-skutkowy ciąg. Twórcy pokojów wiedzą, że choć samo wydostanie się z pokoju już jest wyzwaniem, to jednak tym, co wyzwala największe emocje jest konieczność rozwiązania mrocznych zagadek, które wiążą się z tym miejscem.

– Stworzyliśmy dwa scenariusze, z których jeden oprócz motywu ucieczki stawia przed graczem dodatkowo zadanie znalezienia zaginionej osoby i sprawcy porwania. I ta rozgrywka cieszy się wyjątkowym zainteresowaniem – mówi Anna Węgrzyn z firmy Exit, organizującej ucieczki z pokojów. – Prowadzimy gry od kilkunastu tygodni i w tym czasie przez nasze pokoje przewinęło się już ponad dwieście osób. Nikt nie wyszedł rozczarowany i wszyscy są zaskoczeni, że tak prosta z pozoru zabawa potrafi wywołać tyle emocji.

escape roomFot. SparkFun Electronics via Flickr.com

Nic dziwnego, że wrażenia, których dostarcza gra, są silne i pozytywne. Zabawa daje bowiem unikalną możliwość wejścia do fikcyjnego świata i poczucia się, jak bohater thrillera lub horroru. Ze standardowego pokoju uciekać może od dwóch do czterech osób. Mieszkańcom Japonii pojedyncze pokoje przestały już wystarczać, tam gracze z trudem wydostają się z całych rezydencji lub industrialnych budynków. Z kolei w Stanach Zjednoczonych grupy, liczące nawet po kilkanaście osób, zbierają się, by w stylizowanych wnętrzach i strojach bawić się w szukanie sprawcy popełnionego w danym miejscu morderstwa, rzecz jasna fikcyjnego.

W Polsce zabawa w uciekanie przed grozą staje się coraz popularnniejsza. Jedno z najczęstszych pytań, jakie zadają osoby po raz pierwszy stykające się z tą formą rozrywki, brzmi „Dlaczego mam płacić za to, że ktoś mnie zamknie w pokoju?”. Gdy zdecydują się już na udział w grze, ich sceptycyzm szybko ustępuje miejsca entuzjazmowi i wtedy pada pytanie, kiedy pojawi się nowy scenariusz.

 



Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Opublikuj komentarz jako gość.
COM_KT_RATE_THIS_POST:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Kwietniowy lunchbox
Kwietniowy lunchbox
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
previous arrow
next arrow
Slider