Kawiarnia z kulturą w tle to jeden z naszych ulubionych tematów. Z wielką przyjemnością piszemy o miejscach, w których małej czarnej towarzyszy książka, gra planszowa, koncert, wystawa lub dyskusja na ciekawy temat.

WKK Tarabuk Lalka fot. Marta AnkiersztejnFot. Marta Ankiersztejn Jednym z takich miejsc jest warszawski Tarabuk – prawdziwy kulturalny przystanek w rozpędzonej metropolii. Jego stałymi bywalcami są nie tylko miłośnicy czytania przy kawie i ciastku. Podobnie, jak podwarszawska Stacja Falenica, Tarabuk jest prywatnym domem kultury, w którym niemal codziennie dzieje się coś ciekawego i wartościowego z punktu widzenia nawet najbardziej wymagającego wielbiciela sztuki i nauki. W każdą niedzielę odbywa się tu Tarabajanie, które z powodzeniem konkuruje z niejednym filmowym porankiem dla dzieci. To czas, w którym nawet dorośli słuchacze zanurzają się w piękne historie z całego świata. Zdarza się też, że owe opowieści zastępują twórcze zajęcia dla najmłodszych. Co drugi poniedziałek urządzane są eleganckie kolacje literackie z udziałem pisarzy już popularnych i niedawnych debiutantów. Raz w miesiącu goście kawiarni mogą też bez ograniczeń pofilozofować lub ułożyć i zaprezentować swoje haiku. Tutaj twórcami są bowiem nie tylko właściciele i zapraszani przez nich artyści. Leżące tu książki kupują klienci, którzy szukają tytułów niedostępnych na półkach innych księgarni. W Tarabuku często też gra muzyka, której na próżno szukać w rozgłośniach radiowych.

Tymczasem właściciele Tarabuka zamiast hucznie świętować 10. urodziny kawiarni, walczą o jej przetrwanie. Spółdzielnia Mieszkaniowa, do której należy zajmowany przez kawiarnianą księgarnię lokal, niedawno prawie podwoiła czynsz najmu. To postawiło dalsze istnienie Tarabuka pod znakiem zapytania. Władze spółdzielni w doborze najemców kierują się przede wszystkim interesem finansowym, szukając firm, które zaoferują jak najwyższą kwotę, co jest zrozumiałe. Społeczne i kulturalne znaczenie Tarabuka jest jednak tak duże, że miejsce to zasługuje na ocenę nie tylko przez pryzmat księgowych tabel. Dobrze świadczy o tym nie tylko liczba osób zaangażowanych w internetową akcję „Tak dla Tarabuka”. Listy w sprawie księgarni do władz spółdzielni wystosowały także stołeczny ratusz i Polska Izba Książki.

Jeśli Tarabuk przetrwa tę burzę, zdecydowanie powinien znaleźć się na waszej kulturalnej mapie stolicy.


od Povoli.pl: Ewa Rosłan opisywała Tarabuka i kłopoty jego właścicieli w roku 2015. Dziś wiemy, że miejsce to ma się dobrze, działa dalej i doczekał się już w stolicy dwóch swoich wydań: w Teatrze Lalek i Nowym Świecie Muzyki. Dobra karma zawsze wraca!

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Opublikuj komentarz jako gość.
COM_KT_RATE_THIS_POST:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Kwietniowy lunchbox
Kwietniowy lunchbox
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
previous arrow
next arrow
Slider