Królowa Elżbieta I uwielbiała la voltę. Dynamiczny taniec, w którym partner mocno obejmował partnerkę w pasie, wysoko ją unosił i obracał wokół siebie, był wówczas wyjątkowo skandalizujący. Tak dalece idąca bliskość, wręcz intymność tańczącej pary była absolutnie nie do pomyślenia. Monarchini tańczyła go jednak do swych późnych lat, czerpiąc z niego wielką radość i przyjemność.

Serenissima Wratislavia Fot. Łukasz GizaFot. Łukasz Giza dla Serenissima Wratislavia

Zdobiące tancerzy aksamitne stroje, bogato zdobione i uwodzące żywymi barwami wywołują zachwyt także dziś. Wplecione w skomplikowane figury taneczne budzą tęsknotę za dawno minionymi czasami księżniczek i rycerzy. Dworska kultura wciąż przyciąga miłośników elegancji i dobrego obyczaju, którzy z jej pielęgnowania czynią ważny element swojego życia.

Serenissima Wratislavia to znany na całym świecie zespół tańca dawnego. Tworzy go grupa kilkunastu osób, regularnie spotykających się po pracy, by zachować pamięć o jednym z najpiękniejszych elementów dziedzictwa kulturowego. Zespół specjalizuje się w odtwarzaniu tańców z XV i XVI w. Tańców, które wbrew częstym wyobrażeniom pełne były dynamiki, ekspresji i skomplikowanych figur choreograficznych. Tańców, które dostarczały wielu emocji, związanych nie tylko z ruchem i zabawą.

– Taniec był renesansowym narzędziem do budowania osobistego wizerunku – opowiada Wojciech Badziak, kierownik artystyczny zespołu. – Służył towarzyskiej prezentacji i zdobywaniu przez tancerza popularności. Dlatego jego strój musiał być bardzo ozdobny, nierzadko jego cena sięgała wartości kilku wsi. Ważna też była umiejętność odpowiedniego poruszania się. Rycerz, który nie potrafił poprosić damy do tańca i nie potrafił zatańczyć, nie był prawdziwym rycerzem.

Serenissima Wratislavia Fot. Łukasz Giza 2Fot. Łukasz Giza dla Serenissima Wratislavia

Wrocławski zespół powstał w 1996 r. przy Bractwie Rycerskim w Bolkowie. Własną ścieżkę wybrał po to, by skupić się na rekonstruowaniu dawnej kultury bez elementów sztuki walki. Zadanie okazało się niezmiernie trudne, gdyż w polskich archiwaliach zapiski o tańcu pojawiły się późno – na przełomie XVII i XVIII w. By móc właściwie odtworzyć renesansowe tańce, zespół sięgnął do źródeł włoskich. Oprócz dawnych traktatów i listów bezcenną wiedzę uzyskał od Bruny Gondoni – mistrzyni tańca renesansowego i obecnej mentorki Serenissimy. We Włoszech dawny taniec jest niemal powszechnie celebrowany, szczególnie podczas paliów – regionalnych festynów, kiedy to całe miejscowości przenoszą się w czasie o kilkaset lat.

– Taniec włoski stał się bardzo popularny, wręcz modny po przyjeździe do Polski królowej Bony – tłumaczy Wojciech Badziak. – Choreografia włoska dominowała wówczas w całej Europie, ale oczywiście w każdym kraju w tę „bazę” wplatane były elementy charakterystyczne dla danego kraju. W Polsce też tak było, chociaż nie możemy poznać szczegółów. W zapiskach z XVI w. jest jednak wzmianka o tym, że jeden z italskich mistrzów został zaproszony do Polski i odnotował nawet, że otrzymał bardzo atrakcyjne honorarium.

W renesansie tworzono specjalne choreografie na poszczególne okazje, np. zaręczyny, śluby, święta. Były tańce układane tylko dla pań lub tylko dla kawalerów. Prowadziło to do odgrywania całych spektakli tanecznych, a na dworach często występowały profesjonalne grupy. Dawny taniec dworski nie był łatwą sztuką, nawet gdy jego rytm był wolny. Cała jego dynamika oparta jest o stopy tancerza, które unoszą się zaledwie na półpalcach i które muszą „uruchomić” resztę ciała. Kręgosłup jest wyprostowany, ale nie sztywny. Ramiona i nogi muszą poruszać się płynnie i z wdziękiem. Jeden taniec może trwać nawet kilkanaście minut i do jego wykonania potrzeba dużej sprawności fizycznej i opanowania oddechu. Wyjątkowo ważna staje się świadomość ruchu, jego celowości i tempa. Mimo wysiłku, jaki trzeba włożyć w wykonanie każdego układu, magia dawnych czasów niezmiennie przyciąga kolejne osoby. A doceniane na międzynarodowych pokazach umiejętności członków Serenissimy znacznie wykraczają poza czasy odrodzenia.

Serenissima WratislaviaFot. Serenissima Wratislavia

Gdy Agnieszka Kadłubowska, prezes Towarzystwa Kultury Dawnej Serenissima Wratislavia, opowiada o tańcach z minionych epok, na jej twarzy pojawia się rozmarzenie. – Ludzie tęsknią za czasami, gdy można było się oprzeć o pewne konwenanse i zasady. Były one swoistym kompasem, który wskazywał, jak w elegancki sposób budować relacje i jak się zachować w wielu sytuacjach, zwłaszcza trudnych. Nikt oczywiście nie lubi, gdy tych konwenansów jest zbyt wiele, ale za dużo swobody też nie jest niczym dobrym, bo zaczynamy wtedy czuć się niepewnie, zagubieni, mało bezpieczni. Dla mnie wyjątkowy pod tym względem był wiek XIX – mówi.

Romantyzm sprzed dwustu lat, przywołujący na myśl wytworne damy, piękne stroje i wyszukane maniery oraz doskonale opisany m.in. w powieściach Jane Austin, cieszy się obecnie ogromną popularnością. Serenissima rozpoczęła nawet warsztaty „Dla rozważnej i romantycznej”. Jeśli wierzyć zapewnieniom wrocławskich tancerzy, XIX-wieczna choreografia jest dużo prostsza od renesansowej. Kontredanse i kadryle miały bowiem służyć przede wszystkim eleganckiej konwersacji i nawiązywaniu towarzyskich kontaktów. Ich nieśpieszny, dystyngowany rytm bardzo pasuje do nazwy zespołu, która w dosłownym przekładzie znaczy „Najspokojniejsza”. Myli się jednak ten, kto i ten okres w historii tańca uznaje za nieciekawy i nudny. Wszak XIX w. pozostawił nam po sobie walc – jeszcze jeden taniec, który bliskością partnerów wywołał skandal na salonach.

 


Komentarze (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Posting comment as a guest.
Rate this post:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
E-maile od szefa wpływają na zdrowie twoich bliskich
E-maile od szefa wpływają na zdrowie twoich bliskich
Polki po godzinach: Facebook i kawa
Polki po godzinach: Facebook i kawa
Słoik śmieci rocznie – zero waste wg Bei Johnson
Słoik śmieci rocznie – zero waste wg Bei Johnson
Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta
Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta
Happy food czyli przez żołądek do szczęścia
Happy food czyli przez żołądek do szczęścia
Arbuzowy pogromca upałów
Arbuzowy pogromca upałów
Smaczny półmetek – warzywna zapiekanka z kaszą gryczaną
Smaczny półmetek – warzywna zapiekanka z kaszą gryczaną
previous arrow
next arrow
Slider