Miasto – ogród, tak o nim mówili. I wciąż mówią, bo choć zachowała się ledwie jego część, określenie to wraca do łask. Robotnicza osada, niemal zewsząd otoczona zielonymi lasami, wyposażona właściwie we wszystko, co potrzebne do funkcjonowania społeczności liczącej sobie ponad tysiąc istnień ludzkich. Wzór dla tysięcy architektów, stylistów i wizjonerów. Jednym słowem – Giszowiec.

 

15 gawlikowka w dzielnicy giszowiec w katowicach   (fot. Krzysztof Chmielewski)Gawlikówka w dzielnicy Giszowiec w Katowicach (fot. Krzysztof Chmielewski) 

Stare i nowe…

Kto pierwszy raz zobaczy Giszowiec, raz na zawsze zmienia zdanie o Górnym Śląsku. I choć miejsc, które łamią krzywdzący stereotyp „czarnego Śląska’, gdzie powietrze kroi się nożem, a ludzie mieszkają w kopalniach, są setki, ta wiekowa osada stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego regionu.

Jadąc od strony Katowic lub Tychów, najpierw spostrzega się wysokie na kilkanaście pięter bloki z wielkiej płyty. Wyrastające z morza zieleni. Nawet ekrany dźwiękochłonne, które pojawią się na drogach dojazdowych pokryte są bluszczem. Jednak, gdy skręci się z głównej drogi w ul. Górniczego Stanu lub Kolistą, panorama ulega zmianie. Wzrok automatycznie opada nieco niżej, na bajeczne domki jedno- lub dwurodzinne, znajdujące się w centralnej części osady.

Walkę śląskiej tradycji, niemieckiego porządku z socjalistyczną, nowoczesną wówczas zabudową społeczeństwa masowego świetnie uchwycił Kazimierz Kutz w „Paciorkach jednego różańca”. Pokazał również to, co wielu zna już tylko ze starych fotografii i opowiadań starej omy. Prawdą jest bowiem, że Giszowiec miał zniknąć z powierzchni ziemi, zastąpiony wielkim blokowiskiem. Planowano tu zbudować osiedle im. Stanisława Staszica - gigantyczną sypialnię dla pracowników lokalnych kopalni i zakładów produkcyjnych. Na całe szczęście wojewódzki konserwator zabytków jakimś cudem zdołał powstrzymać władze przed całkowitym zniszczeniem historycznej zabudowy.

O historii Giszowca można pisać wiele. Począwszy od roku 1907, kiedy to spółka Giesche zaczęła jego budowę, wydarzyło się bardzo wiele, co liczne grono historyków i artystów utrwaliło na papierze, zdjęciach i taśmie celuloidowej. Najpiękniej zrobiła to jednak Małgorzata Szejnert w „Czarnym ogrodzie”, gdzie poruszyła zarówno kwestię powstawania osady, jak i jej burzliwą historię i sprawy społeczne.

15 karczma slaska w dzielnicy giszowiec w katowicach  (fot. Krzysztof Chmielewski)Karczma śląska w dzielnicy Giszowiec w Katowicach (fot. Krzysztof Chmielewski)

 

Z dziwną tęsknotą patrzy się na wiekowe, ponad stuletnie domki o wielospadowych dachach pokrytych czerwoną dachówką lub gontem. Na bielone ściany i tradycyjne okna, choć wiele z nich ustępuje miejsca współczesnym tynkom i gładziom, a drewniane okna szybko zmieniają się w plastik. Mimo to, zabytkowa część Giszowca nieznacznie tylko traci na urokliwości. Wyobraźcie sobie, że choć nie było w nich bieżącej wody, osada posiadała sieć hydrantów, z których ją czerpano, szamba przydomowe oczyszczano regularnie, a rodziny robotników miały bezpłatny dostęp do lokalnej pralni i suszarni. Pieczywo wypiekano samodzielnie w kilku zmyślnie rozlokowanych piekarniokach, a ogródki dostarczały warzyw i owoców, latem zaś napełniały okolicę upojnym zapachem kwiatów.

Wzorowane na chatach chłopskich domki znajdują się w kwartale obejmującym obszar pomiędzy ulicami Górniczego Stanu, Kosmiczną, Mysłowicką i Batalionów Chłopskich. Tą ostatnią najszybciej dojdziemy do Placu pod Lipami (obecnie w remoncie), który stanowił niegdyś najważniejszy, centralny punkt osady. Przy nim stoją niegdysiejsze budynki użyteczności publicznej, dziś mieszczące zakłady usługowe, Leśniczówka (obecnie przedszkole), dawna szkoła i kilka domów prywatnych. Ów rynek okolony rzędem niemal stuletnich lip, z ogromnym bukiem „Antonem” po środku, sąsiaduje z Parkiem Giszowieckim, gdzie znajdują się kolejne intrygujące obiekty. Jako pierwsza oko przykuwa Karczma Śląska. Zaprojektowana przez braci Zillmannów w latach 1907-1914 ogromna budowla dziś mieści m.in. restaurację i filię Domu Kultury. Obiekt znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki.

Artyści, malarze, fryzjerzy…

Były budynek stajni, który zobaczyć można w bezpośrednim sąsiedztwie Karczmy to tzw. Izba Śląska lub Gawlikówka, gdzie znajduje się niewielkie muzeum Giszowca, dawna pracownia malarska Ewalda Gawlika, członka słynnej „Grupy Janowskiej”, van Gogha z Nikisza. Jego prace podziwiać można zarówno w tym niewielkim gmachu, ale także niespełna kilometr dalej w… zakładzie fryzjerskim Lubowieckiego. Wchodząc do niewielkiego salonu przy ulicy pod Kasztanami nie spodziewamy się kilkudziesięciu sporych rozmiarów obrazów, pokrywających całe sklepienie.

Malarz-amator, artysta „nieprofesjonalny”, niedoceniany przez lata, dziś uchodzi za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli sztuki śląskiej. Ukazywał codzienność Giszowca, Nikiszowca i pobliskich Szopienic. Jego obrazy osiągają ceny kilkunastu tysięcy złotych.

15 dzielnica giszowiec w katowicach   (fot. Krzysztof Chmielewski)Dzielnica Giszowiec w Katowicach (fot. Krzysztof Chmielewski)

 

Amerykanie na Śląsku

Warto również udać się na ulicę Górniczego Stanu, kierując się w stronę ul. Pszczyńskiej. Stoi tam kilka budynków zupełnie różnych o tych, z których słynie Giszowiec. To powstała w I połowie XX wieku Kolonia Amerykańska, przeznaczona dla urzędników przybyłych na Śląsk z USA, gdy spółka Giesche przejęta została przez koncern Silesian American Corporation. Sześć budynków utrzymanych w stylistyce modernizmu skrywa się w cieniu wysokich drzew.

Tuż obok wznosi się 30-metrowa, dość dobrze utrzymana wieża ciśnień z 1909 roku, a niecałe dwieście metrów dalej, po drugiej stronie ul. Pszczyńskiej, stoi okazały gmach Willi Uthemanna, niegdysiejszego dyrektora spółki Giesche. Oba budynki również zaprojektowane były przez braci Zillmannów.

To tylko początek…

Punkty dla Giszowca charakterystyczne, kotwiczne, przyciągają uwagę. Od lat stanowią cel wycieczek ludzi odwiedzających Katowice. Na chwilę uwagi zasługuje jednak całość, zarówno to, co podziwiać można dziś, jak i archiwalne zdjęcia, nagrania i publikacje. Bogata i burzliwa historia osady, infrastruktura, doskonałe rozplanowanie przestrzeni… Próżno szukać wielu tak okazałych projektów. Warto o tym wiedzieć i szukać dalej. Kropla drąży skałę, wciąż nie wszystko wiemy o dziejach tego miejsca.

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

ŚWIEŻO UPIECZONE

Mamy za dobrze, mamy za dużo
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kto się boi piątku trzynastego?
Naturalne farby do włosów
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
Work-life balance po polsku
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Cudowny eliksir z jabłek
„Paterson”, czyli jak na nowo pokochać Jarmuscha
Connemara: owczy azyl i kamienie do prasowania
ArrowArrow
ArrowArrow
Slider