Wybrałam się do Międzyzdrojów w marcu, jeszcze przed przestawieniem czasu, więc dość szybko robiło się ciemno. Postanowiłam pojechać, ponieważ praca stawała się coraz bardziej mierżąca, a moje nerwy co rusz dawały do wiwatu współpracowniczkom. Zapakowałam samochód i ruszyłam S3 w kierunku zachodniego wybrzeża Bałtyku. Dwie godziny później byłam już na miejscu. Siąpił deszcz i wiał wiatr, więc mój nastrój nadal był wisielczy. Założyłam kaptur na głowę i ruszyłam na plażę. A tam spokojna fala i tylko delikatna mżawka. Uśmiechnęłam się na myśl, że nawet jeśli będzie padało przez cały mój pobyt, to i tak warto było przyjechać – nareszcie miałam ulubiony żywioł na wyciągnięcie ręki.

Bałtyk Świnoujcie Uznam Wolin Karsibór 11Fot. Magdalena TurskaPoszłam na spacer w kierunku kutrów. Na miejscu kobiety o ogorzałych twarzach, ubrane w nieprzemakalne kurtki, wyciągały śledzie z sieci. Kupiłam kilka, żeby upiec je w piekarniku. Dorzuciły mi dwie flądry. Na kolację ryby, potem kieliszek swojskiej nalewki od właściciela kwatery. Wieczór minął dość szybko, następnego dnia obudziło mnie słońce. Był wtorek.

Okazało się, że mieszkam właściwie w Wolińskim Parku Narodowym, więc tuż po śniadaniu wybrałam się na żubry. Piękna pogoda sprawiła, że spacer umilałam sobie robieniem zdjęć bukowego lasu. Żubry czekały w pełnej krasie. Majestatyczne i dumne zwierzęta leniwie skubały siano, część wylegiwała się w słońcu. Miły początek dnia kontynuowałam, zbaczając z głównej ścieżki, żeby dostać się na Kawczą Górę, skąd roztaczał się przyjemny widok na Zatokę Pomorską.

Bałtyk Świnoujcie Uznam Wolin Karsibór 10Fot. Magdalena Turska

Po zdobyciu niewielkiego wzniesienia ruszyłam ponownie w kierunku kutrów. Mimo że właściwie nic się nie zmieniło, kobiety nadal przebierały śledzie, rybacy sprzedawali wędzone ryby, to jednak w słońcu świat wydawał się lepszy. Ba, zachciało mi się nawet gofra, którego kupiłam, dotarłszy na molo. Spacer brzegiem morza trwał dość długo, co chwilę zatrzymywałam się, żeby podnieść muszelkę albo maleńkie bursztynki. Bałtyk był hojny. Nie tylko mnie udawało się nazbierać garść drobinek żywicy.

Dzień powoli przechodził w wieczór. Zaczęło siąpić, wróciłam na kwaterę, na kolację była flądra. Po posiłku degustacja nalewki (tym razem orzechówki) i już po chwili obudziłam się w środowy poranek.

Plan na środę był ambitny – wyspa Uznam ze Świnoujściem, Ahlbeckiem, Heringsdorfem i Bansinem. Niby niespełna 20 kilometrów, jednak czas wydłużył się poprzez konieczność przeprawy promowej przez Świnę. Słońce świeciło, brązowiąc moją twarz, która podatna na promienie, jeszcze szybciej opalała się dzięki przyjemnej bryzie. W Świnoujściu obowiązkowe przystanki: marina, Fort Gerharda, Fort Anioła i imponujący Fort Zachodni. Samochód pozostawiony w centrum to było doskonałe rozwiązanie. Moje nogi pokonały sporo kilometrów. Urokliwy Park Zdrojowy zaprowadził mnie wreszcie do Dzielnicy Nadmorskiej z szeroką plażą i łaskawym tego dnia Bałtykiem. W drodze powrotnej, która prowadziła pomiędzy zabytkowymi willami i kamienicami, zatrzymałam się na rozmowę z absolutem w kościele Chrystusa Króla, gdzie zapaliłam świeczkę w zadumie nad bliskimi, których już nie zobaczę. Drewniana korweta z 1814 roku, podwieszona pod sufitem, pogłębiła melancholijny nastrój, wywołując wspomnienie o tych, których zabrało morze.

Bałtyk Świnoujcie Uznam Wolin Karsibór 7Fot. Magdalena Turska

Wreszcie dotarłam do samochodu i zostawiając perełki Świnoujścia za sobą, pojechałam prostą drogą w kierunku Niemiec. W Ahlbeck sporo wczasowiczów korzystało z prześwitów wiosny. Spacerowicze plątali się pomiędzy wąskimi uliczkami, część osób wystawiała twarz do słońca na molo i zadbanej plaży. Czas się zatrzymał, gdy przechadzałam się po uzdrowisku w ciszy i z poczuciem przyjemnego odprężenia. Wreszcie spojrzałam na zegarek i okazało się, że trzeba ruszyć na podbój kolejnych miasteczek. Żegnając się z Ahlbeck, odwiedziłam ratusz i niewielki kościółek zamknięty na trzy spusty.

Po Heringsdorf i Bansin poruszałam się w plątaninie ulic samochodem. Jechałam powoli, zwłaszcza że raptem kilka godzin wcześniej dowiedziałam się, iż Niemcy mają różne od polskich zasady poruszania się w ruchu drogowym. Spięłam się nieco, gdy kilku kierowców ponagliło mnie klaksonem – w końcu wróciłam do ojczyzny, gdzie poczułam się bezpiecznie i automatycznie dodałam gazu.

Wieczorem dotarłam do mojej bazy. Udało się jeszcze złapać zachód słońca, który nad morzem zawsze trochę kiczowaty, lecz mimo to niezapomniany. Potem długi wieczorny spacer wybrzeżem i niespodzianka – rybacy, którzy zarzucali wędki, zanurzeni w morzu do pasa.

Bałtyk Świnoujcie Uznam Wolin Karsibór 9Fot. Magdalena Turska

I już czwartek, przedostatni dzień pobytu. Wycieczkę rozpoczęłam od odwiedzin Lubiewa. Mimo że słońce schowało się za chmury, czułam, że to kultowe miejsce otwiera przede mną nowe przestrzenie. Plaża, do której prowadzi zalesiona ścieżka pomiędzy bunkrami, nakreślała w wyobraźni okres letni, gdy naturyści wylegują się na piasku i przysłuchują rytmicznemu pływowi fal. Chwila oddechu i w drogę – azymut Karsibór. Za sobą pozostawiam opowieść Michała Witkowskiego.

Bałtyk Świnoujcie Uznam Wolin Karsibór 5Fot. Magdalena Turska

Wyspa wydawała się niezamieszkana. Poniemieckie domy jakby opuszczone. Warto było wybrać się na Karsibór, gdzie w lęgowisku ptaków trzcina stała na ponad dwa metry. Gęsi zrywały się do lotu, spłoszone ludzką obecnością. Na łąkach wypasały się konie. W tle majaczył kościół pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, do której dotarłam wkrótce. Niestety, świątynia była zamknięta – zwiedzanie jest możliwe od kwietnia do końca października. Ważnym przystankiem okazał się cmentarz ewangelicki, porośnięty przebiśniegami i przylaszczkami. Jego ozdobą są unikatowe, kunsztowne, metalowe ogrodzenia grobów, na których czas wyrył barwę rdzy. Przygodę z Karsiborem zakończyłam w karczmie rybnej „Rybaczówka”, gdzie zamówiłam zupę rybną, by zjeść ją ze smakiem, nasycając wzrok niespieszną atmosferą miejsca.

Bałtyk Świnoujcie Uznam Wolin Karsibór 4Fot. Magdalena Turska

Z wyspy na kolejną wyspę. Powrót na Wolin i obowiązkowy przystanek w Wapnicy nad Jeziorem Turkusowym. Miły spacer na punkt widokowy Piaskowa Góra. A potem krótki odcinek do Lubina, gdzie króluje na wzgórzu neogotycki kościół. Stamtąd roztacza się wspaniały widok na Zalew Szczeciński. Warto też zanurzyć się w zarośla, gdzie mieści się cmentarz ewangelicki, który rozciąga się pomiędzy drzewami, tworząc sporą nekropolię.

Bałtyk Świnoujcie Uznam Wolin Karsibór 3Fot. Magdalena Turska

Czwartek dobiega końca. Tym razem na kolację jem wędzonego dorsza. Gdy budzę się w piątek, znowu wita mnie słońce. Ten dzień poświęcę Międzyzdrojom, nie spodziewając się, że kilka dobrych godzin spędzę na plaży, znowu zjem zupę rybną tuż obok kutrów i skuszę się na kolejnego gofra z cukierni na molo. Wieczorem - już w domu – wysyłam przez WhatsAppa zdjęcia przyjaciółce z podpisem: Zjadłam dwa gofry, stałam się kuracjuszką, koniecznie odwiedź Wolin, Uznam i Karsibór poza sezonem.

Bałtyk Świnoujcie Uznam Wolin Karsibór 8Fot. Magdalena Turska

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

ŚWIEŻO UPIECZONE

Amarantus – jak to jeść?
Dlaczego szef sprawdza podwładnych?
Eko-moda: kurtka z 21 butelek
Smaczny start o poranku
Pomorze poza sezonem? Tak, to trzeba zobaczyć!
Na co komu zmiana czasu?
Możesz przewidzieć tylko 10 sekund
Naturalne sposoby na pająki
Mamy za dobrze, mamy za dużo
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
ArrowArrow
ArrowArrow
Slider