Ten tekst nie jest dla wszystkich. Napisany został dla tych czytelników, którzy będą w stanie przeczytać go od początku do końca, bez ani jednej przerwy. A jednocześnie dedykowany jest tym, którzy są ciągle drodze, w biegu, spóźnieni, rozdarci między pragnieniami i marzeniami a obowiązkiem.

 czas w poszukiwaniu brakującego czasuFot.Pixabay.com

O tym, gdzie podział się nasz czas i jak go odnaleźć, mówi Marta Kaim, coach i autorka programu rozwojowego „Znajdź czas na to, co ważne”.

Jak to się stało, że brakuje nam na wszystko czasu?

Rzeczywiście czas stał się zasobem deficytowym. Proszę zwrócić uwagę na to, że żyjemy w świecie, w którym bycie ciągle zajętym stało się modne. Wręcz nie wypada się przyznawać do tego, że ma się dużo wolnego czasu. Bo jeśli się do tego przyznajemy, to trochę tak, jakbyśmy wysyłali otoczeniu informację „wokół mnie niewiele się dzieje”. Zapracowanie otoczyliśmy swoistym kultem.

Odpoczynek zaczął wywoływać wstyd?

Tak, do tego już doszliśmy. Dlatego jednym z podstawowych punktów mojego programu jest nauka odpoczywania bez poczucia winy i dla większości osób, z którymi pracuję, jest to najtrudniejsze. Przychodzą do mnie w osoby, które często są prawdziwymi pracoholikami, na ogół cierpiącymi już na syndrom wypalenia zawodowego. Większość z nich pracuje w korporacjach i przymus ciągłej aktywności jest w nich głęboko zakorzeniony - dzięki niej budują poczucie własnej wartości. Są przekonane, że pozwolenie sobie na odpoczynek lub zwykłe lenistwo to coś naprawdę niewłaściwego.

Dlatego w odniesieniu do czasu mówimy o efektywności, wydajności, kontrolowaniu? Bo na tym koncentrują się szkolenia z zarządzania czasem.

Ważna jest świadomość tego, czym naprawdę jest czas. Planowanie i budowanie harmonogramów jest bardzo wartościowe, ale jeśli z tym przesadzimy, wejdziemy w ślepą uliczkę. Zabraknie miejsca na radość z realizowanych przedsięwzięć, na kreatywność. Pojawi się za to bezustanne poczucie, że „musimy” i „powinniśmy”. Skupiamy się na kolejnych wyzwaniach i podnosimy sobie poprzeczkę, bo przecież trzeba więcej, mocniej i bardziej. Nie cieszymy się z tego, co już osiągnęliśmy i nie doceniamy siebie. Szkolenia mówią jedynie o tym, jak należy tę poprzeczkę efektywnie i sprawnie pokonywać. Sama przez długi czas pracowałam w korporacji, chodziłam na niezliczone warsztaty z zarządzania czasem i nie rozumiałam, dlaczego mimo to nadal nie jestem w stanie nim gospodarować. Wreszcie dotarło do mnie, że na tych zajęciach nie mówi się nigdy o podstawowej rzeczy – czas jest limitowany. W ciągu doby mamy go określoną ilość i nie da się tego zmienić. Tymczasem długo byłam przekonana, że mam go dużo i muszę tylko nauczyć się w nim precyzyjnie funkcjonować. A my przecież jesteśmy ludźmi, a nie robotami. Jeśli nie zdamy sobie z tego w porę sprawy, dojdziemy do stanu wypalenia.

Któremu towarzyszy też frustracja...

A ta wynika z celów, których w tym brakującym czasie nie jesteśmy w stanie zrealizować. Cel zawsze powinien stanowić wyzwanie, tylko trzeba odpowiednio zdefiniować tu słowo „ambitny”. Cel musi być zarazem realny, nie może wykraczać poza nasze faktyczne możliwości, także czasowe. Warto się na chwilę zatrzymać i z dystansu przyjrzeć temu, co naprawdę mamy do zrobienia. W takim zatrzymaniu tkwi ogromny potencjał.

Jaki?

Danie sobie prawa do refleksji umożliwia właściwą ocenę sytuacji. Tworzymy wtedy pole do popisu dla naszej kreatywności. Za nią z kolei stoi efektywne, bo twórcze rozwiązywanie problemów, dzięki czemu możemy poczuć radość. Pojawiają się nowe pomysły, które są rzeczywistym źródłem naszego rozwoju. Jest ogromna różnica między pędem a działaniem. Działanie jest systematyczne, uporządkowane, zgodne z nami i naszymi wartościami oraz dopasowane do naszych zasobów energetycznych. Te z kolei doskonale odnawiają się w przerwach między działaniem, czyli w trakcie odpoczynku. W pędzie, który jest gorączkową aktywnością od rana do wieczora, nie ma mowy o regeneracji.

notatnik w poszukiwaniu straconego czasuFot. Pixabay.com

Czyli sami za dużo nakładamy na swoje barki?

O tak! Często nie chcemy zwolnić, nawet gdy czujemy taką potrzebę. Bo wolne chwile sprzyjają refleksji nad tym, kim jestem, w jakim miejscu się znajduję, jacy ludzie mnie otaczają. Jednym słowem - czy ustawiam drabinę przy odpowiedniej ścianie. I wnioski, do których wtedy dochodzimy, nie zawsze są komfortowe.

To jest moment, w którym przychodzą do pani klienci?

Najczęściej. Przychodzą, kiedy sami już zadają sobie pytanie, co im naprawdę dały lata spędzone na ciągłym gonieniu za karierą, pieniędzmi, sukcesem. Moi klienci to osoby, które według obecnych standardów odniosły sukces, są zamożne, zajmują odpowiedzialne stanowiska, prowadzą własne firmy. I w rozmowie ze mną same nazywają się „wrakiem człowieka”. Bardzo długo nie pozwalały sobie na to, żeby usiąść w ciszy, popatrzyć w niebo i powoli wypić filiżankę kawy. Powinniśmy zejść na ziemię, znaleźć i celebrować uroki dnia codziennego. Czasem jako takim zarządzać się nie da, bo on po prostu płynie. Można jednak zarządzać sobą, swoją energią i emocjami w czasie. Zapanować nad tym, co się wokół nas dzieje i dać sobie prawo do czerpania przyjemności z życia.

Czy brak czasu może prowadzić do pogorszenia także zdrowia fizycznego?

Oczywiście. Klasycznymi objawami są częste bóle głowy, barków, pleców, problemy ze snem. Często wydaje nam się, że to pochodna siedzącego trybu pracy, długich godzin spędzonych przy komputerze, stresu. Oczywiście to też są poważne przyczyny, ale przeciążenie psychiczne, związane z wykonywaniem tylko obowiązków jest takim samym powodem złego samopoczucia fizycznego. Długotrwałe funkcjonowanie w takim stanie wiąże się z odczuwaniem smutku, przygnębienia i odczuwaniem braku sensu podejmowanych działań, co otwiera drogę do depresji.

Czy tych problemów doświadczają w takim samym stopniu kobiety i mężczyźni?

W większości pracuję z kobietami. Panowie rzadziej szukają wsparcia w materii braku czasu, ponieważ mają w sobie więcej pewności siebie i dużo łatwiej przychodzi im docenienie własnych osiągnięć. Badania pokazują, że 90% polskich kobiet nie wierzy w siebie. Przez ciągłe działanie próbują udowodnić sobie i otoczeniu, że są wartościowe, potrzebne, kompetentne. Problem przemęczenia wynikającego z tej nadaktywności szczególnie często dotyczy też osób ambitnych, wiecznie dążących do perfekcji. Rzecz jasna nie ma niczego złego w byciu ambitnym i dążeniu do jak najlepszych wyników pracy. Większość ludzi odczuwa dużą potrzebę samorealizacji i rozwoju osobistego. Trzeba jednak umieć wyznaczyć zdrowe granice, znaleźć siebie w tym ciągu zadań, planów, celów. Mówiąc wprost - nie dać się zwariować. Rozwój osobisty stał się kolejną modą. Ze szkolenia na szkolenie, z kursu na kurs, w drodze na kolejną konferencję. Po pracy, albo nawet w weekend. Prawdziwą sztuką jest umiejętność odpowiedzenia sobie na pytanie „po co ja to w ogóle robię?”. Często obserwuję, jak w czasie kolejnych sesji moi klienci uświadamiają sobie, że większość działań podejmują bez jasnego celu, jakby... dla zabicia czasu.

Z jakich narzędzi pani sama korzysta do zarządzania sobą w czasie?

Z kalendarza (śmiech). To jedyna rzecz, której używam do planowania i w zupełności mi ona wystarcza. Ale przyznaję, że kiedy w niego zaglądam, zdarza mi się pomyśleć, że być może mogłabym więcej. Żeby się temu nie poddać, warto nauczyć się eliminowania z naszej codzienności rzeczy, które mają najmniejszą wartość. Łatwiej wtedy też odpowiednio uszeregować nasze priorytety. Ja całkowicie zrezygnowałam z używania telewizora. Dzięki temu mam czas na spotkania ze znajomymi lub wyjście do kina. Nie trzeba wielkich poświęceń, często wystarczy wyeliminować kilka nawyków i tak zdobyć ten brakujący czas.

17 Marta Kaim [Fot. Manufaktura Przemian]Marta Kaim Fot. Manufaktura Przemian

Ale obejrzenie programu telewizyjnego jest przecież jakąś formą lenistwa...

Niestety nie. Większość ludzi udaje, że odpoczywa – oglądają telewizję, spędzają godziny na portalach społecznościowych, wędrują po galeriach handlowych. To nie jest prawdziwy relaks. Prawdziwa przerwa to np. spacer z psem, ale bez telefonu w kieszeni. Zdarzyło mi się usłyszeć od klientki, że marzy o półgodzinnej kąpieli w wannie, ale nie była mi w stanie powiedzieć, dlaczego nie może na nią znaleźć czasu. A tego typu przerwa dodałaby jej prawdziwej energii. Inna przyznała się do niemal nałogowego oglądania seriali – potrafiła poświęcić całą sobotę na obejrzenie dziesięciu odcinków pod rząd, ale wcale nie czuła po tym się zrelaksowana. Wręcz przeciwnie, miała poczucie, że weekend był jakiś taki krótki.

A nie jest tak, że znalezienie czasu i zrobienie w nim rzeczy, o których marzymy, wymaga po prostu pewnego wysiłku? I dlatego z tych przyjemności nie korzystamy?

Wymówki potrafią nami rządzić. Ich źródłem jest brak pewności siebie i strach przed porażką. Jedna z klientek uskarżała się, że od trzech lat nie może zacząć nauki angielskiego. Tak naprawdę w danej chwili nie potrzebowała i nie chciała się uczyć tego języka, ale wmówiła sobie, że powinna. Problem zniknął, kiedy usłyszała ode mnie, że może warto ten plan po prostu odłożyć w czasie na rok lub dwa. A w to miejsce zrobić coś, co naprawdę sprawi jej satysfakcję. Źródłem wymówek bywa też niechęć do przeorganizowania siebie samego tak, by ten wolny czas nareszcie się pojawił.

Od czego zacząć tą reorganizację?

Od odpowiedzi na pytanie, co jest dla nas naprawdę w życiu ważne i co ma dla nas faktyczną wartość. Wiele rzeczy, które wydają nam się na dany moment kluczowe, po krótkim czasie traci znaczenie. Dlatego warto dwa razy się zastanowić, jaki sens ma skupianie się na konkretnej sytuacji, wydarzeniu, relacji z innym człowiekiem lub odczuwanej chwilowo emocji. Jeżeli ważna jest dla nas relacja z partnerem, to trzeba się zastanowić, czy poświęcamy mu odpowiednio dużo uwagi i czasu, czy rozmawiamy ze sobą o czymś więcej, niż zakupach, odbieraniu dziecka ze szkoły, naprawie samochodu... Jeśli coś jest dla nas ważne w pracy, trzeba nadać temu faktycznie najwyższy priorytet i nie tracić energii na poboczne wątki, które nas do niczego nie doprowadzą. Na co dzień warto układać plany w taki sposób, by naraz zmierzyć się z jednym zadaniem. Zacząć je i skończyć. Doświadczyłam już realizowania kilkunastu projektów jednocześnie i wiem, jakie były tego rezultaty - właściwie ich nie było. A już szczególnie mocno należy skupić się na sprawianiu sobie przyjemności. Nie katować się chodzeniem na siłownię, skoro za bardzo tego nie lubimy, tylko wziąć wreszcie tę długą kąpiel...

Zdarza się pani odczuwać brak czasu?

Na szczęście już nie, ale droga do tego była długa i wymagała ode mnie pewnego wysiłku. Za to mogę teraz twierdzić, że ten czas da się nawet nie tyle zdobyć, co po prostu na stałe odzyskać.

 

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Gwiazdkowe prezenty, którym nic nie dorówna
Gwiazdkowe prezenty, którym nic nie dorówna
Herbaciany rytuał łączy ludzi
Herbaciany rytuał łączy ludzi
Z wizytą u świętego Mikołaja
Z wizytą u świętego Mikołaja
Prezent: świąteczny planner i lista zakupów
Prezent: świąteczny planner i lista zakupów
Black Friday to dopiero początek!
Black Friday to dopiero początek!
Amarantus – jak to jeść?
Amarantus – jak to jeść?
Dlaczego szef sprawdza podwładnych?
Dlaczego szef sprawdza podwładnych?
Eko-moda: kurtka z 21 butelek
Eko-moda: kurtka z 21 butelek
Arrow
Arrow
Slider