Równowaga między pracą a życiem „po godzinach”, powszechnie określana jako work–life balance, to koncepcja ze wszech miar słuszna. Szukamy tej równowagi, zdając sobie sprawę, że w owym życiu jest miejsce nie tylko na aktywność zawodową. W Polsce jednak przypomina to poszukiwanie świętego Graala...

06 smutny maska twarz nieszczęśliwy [PDPics   Pixabay].docFot. PDPics Pixabay.com

Mobbing, czyli prześladowanie podwładnego w miejscu pracy, jest zjawiskiem, o którym w Polsce zaczęło się mówić stosunkowo późno. I mówi się niestety coraz częściej. Upokorzenie, zastraszenie i przemoc to tylko niektóre z technik, które stosują pracodawcy, aby wyładować swoją agresję lub zaznaczyć różnice w hierarchii. Pierwsze niepokojące sygnały są często bagatelizowane, a konsekwencje długotrwałego narażenia na mobbing bywają tragiczne.

Widziałam po kolei wykańczanych ludzi – mówi Małgorzata po ośmiu latach pracy w korporacji. Firma była polską filią zagranicznej firmy zajmującej się rozprowadzaniem chemii gospodarczej. Wydawałoby się, że jest to mała sympatyczna firma z ludźmi na poziomie, szczyciła się bowiem niejednokrotnie, że jest wyczulona na relacje międzyludzkie. Szybko okazało się jednak, że to wyniki, a nie ludzie, są dla szefowej najważniejsze. Pani prezes powiedziała mi kiedyś: „Pani Małgosiu, polskiego pracownika trzeba trzymać krótko. Bo on inaczej nie umie pracować”.

Ciesz się, że w ogóle masz pracę

– To nigdy nie zaczyna się od wysokiego C – mówi Małgorzata. – To zawsze zaczyna się stopniowo. W jej przypadku zaczęło się od wybuchów złości raz na miesiąc, raz na tydzień. Nowa na swoim stanowisku szefowa zaczęła czuć się coraz pewniej, więc coraz gorzej traktowała ludzi. Z początku sympatyczna, elegancka kobieta zaczęła przelewać na pracowników swoje frustracje i znajdowała coraz bardziej wymyślne sposoby na uprzykrzanie im życia. – Pierwszy raz, kiedy uczestniczyłam w czymś takim, dotyczyło to chłopaka, który nie wykonał czegoś, nie poradził sobie z jakimś zadaniem. Mieliśmy spotkanie w dużej sali, cała ekipa. I ten człowiek stoi jak uczeń, my siedzimy, a ona z jakieś 20 minut się na niego dosłownie drze. Nie dopuszcza go do głosu, nie ma żadnej merytorycznej dyskusji, jest tylko jeden wielki wrzask. Wszyscy ludzie się kulą, nikt nic nie robi, nikt go nie broni, nie dyskutuje, wszyscy zwieszają głowy i czekają, aż to się skończy. Groziła mu, obrzucała go błotem, udowadniała, że do niczego się nie nadaje. To jak taki sąd nad niemym świadkiem. Nic nie możesz zrobić, ogarnia cię totalna panika. Gdyby ktokolwiek się wtedy odezwał, byłoby tylko gorzej.

Znęcający się psychicznie pracodawca jest często dobrym... psychologiem. Wie, że silna psychicznie osoba, pewna siebie i świadoma swojej wartości, nie pozwoli sobie na złe traktowanie. Dlatego każdego pracownika stara się przekonać, że nie jest nic wart. Wykorzystuje swoją przewagę, aby stłamsić w zarodku wszelkie próby buntu. Bardzo szybko rozpoznaje osoby, które mają konstrukcję psychiczną ofiary – niepewne siebie, zależne od innych. Niechętnie patrzy na indywidualną inicjatywę pracowniczą, krytykuje innowacyjne pomysły i próby wybicia się z tłumu: – Nie wolno było się wychylać. Mieliśmy być nijacy, siedzieć cicho i nie myśleć – podsumowuje była pracownica. Członkowie zespołu szybko utwierdzają się w przekonaniu, że do niczego nie nadają, a szef jest łaskawy, że w ogóle pozwala im dla siebie pracować.

05 kobieta dziewczyna smutek zdenerwowana stres [Fot. Foundry   Pixabay]Fot. Foundry Pixabay.com

Razem jesteście zbyt silni

Dużym zagrożeniem dla szefa, który mobbinguje pracowników, jest solidarność grupowa. Plan jest zatem prosty – nie doprowadzić do tego, aby pracownicy zgrali się w sprawnie współpracujący zespół. Z punktu widzenia wydajności pracy może się to wydawać nielogiczne. Przecież razem działa się szybciej i przyjemniej. Ale w grupie każdy czuje się też silniejszy. A do tego mobbingujący pracodawca nie może dopuścić, bo silna osoba nie pozwoli się krzywdzić, a w razie konfliktu z szefem reszta zespołu może się za nim wstawić.

– Doprowadziła do sytuacji, w której pracownicy nigdy nie mieli pewności, czy nie są śledzeni. Bawiła się z nami w kotka i myszkę. Jeździła za nami i nikt nie wiedział, kogo ona akurat sprawdza. Jeżeli napisałam w swoim planie pracy, że będę w Toruniu o godzinie 10 w punkcie A, a mnie tam nie było, bo na przykład były korki, to już znaczyło, że oszukuję firmę. I nie było na to żadnego wytłumaczenia. Jeżeli nie robiła tego sama, to wysyłała tam naszych kolegów, żeby wszyscy nawzajem siebie śledzili i na siebie donosili – wspomina Małgorzata.

Wrogą atmosferę można też budować na inne sposoby, między innymi przez rozsiewanie nieprawdziwych informacji, plotek czy przekonywaniu, że jeden pracownik doniósł na drugiego. W takiej grupie każda osoba czuje się zagrożona i nie ufa pozostałym członkom zespołu. Silniejsze psychicznie osoby szybko uciekają z takiego miejsca pracy, więc w firmie zostają ludzie słabi i przerażeni: – Każdy z nas okopał się w końcu w swoim regionie, bo baliśmy się ze sobą współpracować. Doszło do tego, że jak mieliśmy spotkanie służbowe, to szefowa obserwowała, kto z kim dłużej rozmawia. I później była awantura, bo podejrzewała wszystkich o spisek przeciwko sobie. Baliśmy się więc w ogóle do siebie odzywać.

Inną skuteczną metodą podziału grupy jest dobieranie sobie pupili oraz kozłów ofiarnych. W danym momencie wiadomo, że dana osoba akurat może czuć się bezpieczna, a na innej skupia się cała agresja. Atmosfera strachu sprawia, że nikt nie wstawia się za pracownikiem, który popadł w niełaskę. Wręcz przeciwnie, reszta pracowników taki stan rzeczy przyjmuje z ulgą na zasadzie „jak dobrze, że tym razem to nie jestem ja”.

Najważniejsze są pozory

Mobbingujący pracodawca doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że to, co robi, jest nielegalne. Zazwyczaj jednak potrafi dobrze zabezpieczyć się przed oskarżeniami zacierając wszelkie ślady: – Dostawaliśmy zakres obowiązków, który wymagał od nas pracy po nocach. Ale kiedy już zebrało się potrzebne materiały, to był oficjalny zakaz wysyłania ich po godzinie 22:00, bo wtedy pozostaje namacalny dowód, że pracujesz po godzinach. A najważniejsze są pozory. Jeżeli chciała powiedzieć komuś coś niezgodnego z przepisami, to robiła to przez swojego zastępcę. To on musiał w formie pisemnej żądać od ciebie czegoś, co było bezprawne, nie ona. Bardzo pilnowała, żeby na papierze nie było po niczym śladu, żeby nikt nie mógł jej zarzucić łamania praw pracowniczych.

Oficjalnie taki pracodawca jest bez skazy. Wyniki są dobre, w dokumentacji wszystko jest bez zarzutu. Zawsze istnieje jednak niebezpieczeństwo, że jakiś pracownik mimo wszystko będzie chciał się komuś poskarżyć na złe warunki pracy. Pierwszym miejscem, do jakiego można wysyłać skargi w przypadku międzynarodowego koncernu jest firma–matka, pod którą podlegają wszystkie filie. Prezes łatwo się przed taką opcją zabezpiecza: – Nikt nie mógł do bazy niczego napisać. Napisanie maila bezpośrednio tam, to było równoznaczne ze zwolnieniem się z pracy. Gdyby ktoś napisał, jak byliśmy tam traktowani, to straciłby od razu pracę. W przypadku firm z polskim „rodowodem„ w rzeczywistości skarżyć się nie ma komu.

Strach przed zwolnieniem z pracy sprawia, że większość tego typu zachowań przechodzi bez echa. Dlatego w zeszłorocznych statystykach prowadzonych przez CBOS można przeczytać, że w ciągu ostatnich pięciu lat od badania szykanowanych było tylko 5 proc. pracowników i tylko 4 proc. określa swoje samopoczucie w pracy jako złe lub bardzo złe. Wypadamy świetnie na tle Europy, gdzie średnio 15 proc. zatrudnionych skarży się na przemoc w firmie. Co więcej, w raportach Państwowej Inspekcji Pracy widzimy nawet, że komfort pracy ciągle się poprawia – od 2011 do 2014 roku liczba skarg spadła o 26 proc. Piękny wynik ma niestety niewiele wspólnego z realiami.

06 marionetka drewniany manipuluje [kaboompics   Pixabay]Fot. kaboompics Pixabay.com

Nieszczęśliwy szef to nieszczęśliwi pracownicy

Szef, który ma rodzinę i własne w miarę szczęśliwe życie, będzie rozumiał potrzeby swoich pracowników. Nie będzie organizował spotkań w soboty i w niedziele, bo przecież sam ma wtedy czas wolny. Jednak dla ludzi samotnych to właśnie weekend jest najgorszy. Przy rozmowie o pracę taki pracodawca niechętnie zatrudnia osoby, które opowiadają o swoich pasjach i zainteresowaniach. Firma to cała jego rzeczywistość, nie ma nic poza nią, więc każdy ma także być dyspozycyjny w każdej chwili i nie mieć własnego życia: – Ona nam opowiadała o rozmowach kwalifikacyjnych, które przeprowadzała i była cała wzburzona, że ludzie chcą pracować do określonej godziny, a potem zajmować się rodziną i realizować pasje – wspomina Małgorzata. Takiego przełożonego złości, że ktoś mógłby mieć to, czego on sam nie posiada. Dlatego próbuje uprzykrzyć życie innych. Nieszczęśliwy człowiek chce otaczać się innymi nieszczęśliwymi osobami, to mu daje satysfakcję. Sfrustrowany szef ma często potrzebę wyładowywania negatywnych emocji na pracownikach, szczególnie, że czuje się wtedy bezpieczny, bo stoi najwyżej w hierarchii: – Na koniec każdego kwartału mieliśmy spotkania służbowe, takie zjazdy, i to nie miało nic wspólnego z jakimś imprezowaniem. Generalnie siedzieliśmy dwa dni non stop, zamknięci w pomieszczeniu, gdzie byliśmy tylko bombardowani oczekiwaniami i planami na zasadzie „wasz wynik mógłby być lepszy, nie jestem z was zadowolona”. Na koniec zjazdu były spotkania indywidualne z szefową podsumowujące pracownika. Nawet mężczyźni przed takim spotkaniem płakali, obgryzali paznokcie ze strachu. Po tych zjazdach przez tydzień dochodziłam do siebie.

Niszczenie psychiczne ludzi, znęcanie się i niewrażliwość na ich cierpienia bierze się z osobistego niezadowolenia i poczucia porażki. Nie usprawiedliwia to złego traktowania pracowników, ale wyjaśnia, dlaczego człowiek zachowuje się w tak okrutny sposób wobec osób, które w niczym mu nie zawiniły. Tym bardziej, jeśli w grę wchodzą dużo gorsze motywy, jak zemsta za niespełnione marzenia: – Szefowa była samotna, miała problemy z alkoholem. Zauważyłyśmy, że gdy jakaś kobieta w firmie zachodziła w ciążę, natychmiast stawała się obiektem strasznej agresji. Ona nienawidziła kobiet w ciąży, bo sama bardzo chciała mieć dziecko, ale nie układały się jej relacje z mężczyznami. Dlatego też wyjątkowo źle traktowała również mężczyzn.

Regułą jest brak reguł

W firmach, w których występuje zjawisko mobbingu, nigdy nie ma pewności, czy obowiązujące wczoraj zasady będą jutro ciągle aktualne. Poczucie chwiejności reguł wprowadzają poczucie stałego zagrożenia. Polecenia są celowo niezrozumiałe lub niewykonalne. Ma pełną świadomość, że daje podwładnym zadania niewykonalne, ale robi to po to, żeby móc im w razie czego zarzucić, że nie wywiązują się ze swoich obowiązków. Oczywiste jest, że pracownik nie wykona zadań, albo zacznie oszukiwać: – Kiedyś szefowa kazała mi objechać jednego dnia kilka miast. Wiedziałam, że nie dam rady, bo dała mi do tego ogromną ilość papierkowej roboty, z którą i tak siedziałam po nocach. Sprawdzała ilość przejechanych kilometrów w samochodzie i dowiedziałaby się, że nie wykonałam polecenia, więc zabierałam auto do warsztatu, podnosiłam na lawetach i zostawiałam na sześć godzin na piątym biegu, żeby na liczniku wszystko się zgadzało. To była paranoja.

Skąd takie niemożliwe wymagania? W polskich firmach, włączając w to filie zagranicznych przedsiębiorstw, kapitał ludzki wciąż traktowany jest jako zasób łatwy do zastąpienia. Chociaż wiele się mówi o jego znaczeniu i o korzyściach, jakie przynosi lojalny i zaangażowany pracownik, kompetencje osób zarządzających pracownikami w rzeczywistości są bardzo niskie. Menedżerowie mają problemy z rozwojem potencjału podlegających im osób, boją się konkurencji z ich strony i tkwią w przekonaniu, że rządy silnej ręki są niezbędne do zbudowania i utrzymania autorytetu. Nie potrafią przełożyć teoretycznej wiedzy na praktykę. Mylą władzę absolutną z zarządzaniem organizacją.

zestresowana kobieta syndrom sztokholmskiFot. Pixabay.com

Tak łatwo nie uciekniesz

Co ludzi trzyma w tak toksycznym miejscu, o jakim opowiada Małgorzata? Przyzwoite zarobki, często wiążące się z dodatkowymi bonusami. Młodych mężczyzn bardzo łatwo było przytrzymać w pracy, oferując im... dobre samochody służbowe. Kobiety z kredytem i samotnie wychowujące dzieci były tak przerażone, że stracą jedyne źródło zarobku, że pozwalały na wszystko. Dla wszystkich cena okazała się jednak za wysoka. Osobista asystentka naszej pani prezes, dwudziestoparoletnia dziewczyna, ma dziś klinicznie stwierdzone problemy z sercem. Kierownik sprzedaży dostał nerwicy i zaczął się jąkać. Bez względu na indywidualną odporność na stres, przebywanie w ciągłym stanie zagrożenia odbija się na naszym zdrowiu lub prowadzi do niekoniecznie świadomego odreagowywania negatywnych emocji na dalszym otoczeniu: – Miałam kolegę, który ciągle mnie przekonywał, że z mobbingiem radzi sobie świetnie. Zapytałam go: „Jak ty się zachowujesz po powrocie do domu?”, a on odpowiedział mi na to: „Wracam do domu i ciągle krzyczę na żonę i dzieci”.

Stres niszczy nie tylko od środka, ale wpływa też negatywnie na relacje międzyludzkie, wytwarza stałe poczucie niepewności i wywołuje agresję. Ale przede wszystkim odbija się niekorzystnie na stanie zdrowia. W sprawozdaniu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego między 1990 a 2010 rokiem wskaźnik zaburzeń psychicznych w opiece ambulatoryjnej wzrósł dwukrotnie. Badania Śląskiego Uniwersytetu Medycznego z 2010 roku wykazują, że 5 proc. pracowników biurowych przed 40. rokiem życia czuje wypalenie zawodowe i brak satysfakcji z wykonywanej pracy. Prędzej czy później każdy stwierdza, że wysoka pensja i auto znanej marki nie są warte tego poświęcenia. Decyzja o odejściu jest trudna, a sama rezygnacja wcale nie oznacza szybkiej ulgi. Okazuje się, że osoby, które rezygnowały z pracy, wcale nie kończyły przygody z mobbingującą szefową, wręcz przeciwnie. „Bohaterka” tego artykułu na trzymiesięczny okres wypowiedzenia zabierała pracownikowi samochód służbowy i kazała mu w ciągu jednego dnia objeżdżać autobusami kilka miast, oddalonych od siebie o setki kilometrów. Później odnajdowała ich nowe miejsca pracy i dzwoniła do ich przełożonych z oczerniającymi informacjami na temat byłych pracowników: – Robiła wszystko, żeby zniszczyć tym ludziom życie – kwituje Małgorzata. Sama do decyzji o opuszczeniu firmy dojrzewała długo i podjęła ją dopiero w chwili skrajnego załamania: – Próbowałam wytrzymać tak długo, jak tylko się da. Nie potrafiłam odejść, bo myślałam, że zawali się świat, jak przestanę pracować. Kiedy w szpitalu umierała moja mama i jeździłam do niej, byłam bombardowana wściekłymi telefonami i mailami, bo moja sytuacja prywatna nikogo nie interesowała, a przecież to zmniejszało moją wydajność w pracy. Wszystko skończyło się stwierdzoną klinicznie depresją. Jak zachorowałam, poszłam na zwolnienie lekarskie. Tylko dzięki temu mogłam odejść w miarę po ludzku z tej firmy.

Według art. 94. kodeksu pracy pracownik, u którego mobbing wywołał problemy zdrowotne, ma prawo domagać się pieniędzy od szefa w ramach zadośćuczynienia. Podobnie w przypadku, gdy umowa została rozwiązana na życzenie pracownika z powodu złego traktowania. W praktyce rzadko mobbingowani pracownicy domagają się swoich praw: – Kiedy ktoś przeszedł przez coś takiego, to po prostu chce odejść i więcej do tego nie wracać – mówi Małgorzata.

Jeszcze trochę wytrzymam

Wydaje się zaskakujące, że tak skrajnie złe traktowanie nie wywołuje w ludziach żadnego buntu. Najgorszą pułapką, w jaką wpadają zatrudnieni w tego typu firmach, jest nadzieja, że zła sytuacja jest tymczasowa. Początkowo nie jest aż tak źle, później niepokojące zdarzenia są rozpatrywane jako pojedyncze przypadki, bo przecież „każdemu może się czasem zdarzać wybuch złości„. Ludzie to komentują, złoszczą się, ale przechodzą nad tym do porządku dziennego, wierząc, że problem więcej się nie powtórzy. Nic bardziej mylnego. Pozostawienie incydentu bez żadnej reakcji zazwyczaj potęguje problem, bo pracodawca czuje się bezkarny. Tym bardziej, że zarabiający godziwie pracownik nie zrezygnuje tak łatwo ze źródła utrzymania i próbuje po prostu jakoś przetrwać. Okazuje się bowiem, że nie tak łatwo jest odejść do innej pracy: – Był taki moment, że nasz dyrektor handlowy postanowił, że zbierze najlepszych pracowników, którzy jeszcze ocaleli i przejdziemy jako grupa do innej firmy. Ale nikt nas nie chciał zatrudnić, bo bali się, że skoro odeszliśmy z jakiejś firmy, to w przyszłości będziemy zbyt silni, będziemy stawiać warunki i nie pozwolimy sobą pomiatać.

Często bywa też, że sytuacja na lokalnym rynku pracy utrudnia lub wręcz uniemożliwia zmianę miejsca zatrudnienia. Koszmar zatem trwa, niestety nie w najlepsze...

Każdy szef, nawet taki, który nie ma złych intencji, obawia się osób, które wykazały się silną wolą i zawalczyły z pracodawcą o swoje interesy. Nie oznacza to wcale, że w takiej firmie trzeba zostać i dawać sobą pomiatać. Na problemy z mobbingiem jest tylko jedno lekarstwo: – Nie próbować wytrwać. Nie wmawiać sobie, że jakoś to będzie, że może będzie lepiej, może jakoś sobie dam radę. Po prostu odejść – radzi nasza rozmówczyni, po czym dodaje: – Trzeba mieć bazę. Tą bazą jest zawsze rodzina. Gdybym była samotna, to prawdopodobnie bardzo długo bym się leczyła. Trzeba trafić na ludzi, którzy ci pomogą – dobry psycholog, rodzina, partner. Żeby mieć to uczucie, że nie żyjesz dla pracy. To jest ważne, że ja nigdy do końca nie uwierzyłam w to, co ona nam wmawiała. Że do niczego się nie nadajemy. Tylko nie mogę zrozumieć, jak mogłam tam wytrwać tyle lat...

 

 

Jeśli na swojej zawodowej drodze doświadczyliście dobrych obyczajów i warunków pracy, podzielcie się z nami tą historią. Warto.

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Mamy za dobrze, mamy za dużo
Mamy za dobrze, mamy za dużo
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kto się boi piątku trzynastego?
Kto się boi piątku trzynastego?
Naturalne farby do włosów
Naturalne farby do włosów
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
Work-life balance po polsku
Work-life balance po polsku
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Cudowny eliksir z jabłek
Cudowny eliksir z jabłek
Arrow
Arrow
Slider