Żeby myśli przestały pędzić, nadmiar zadań przerastać, a dzwonek telefonu nie wywoływał na zmianę irytacji i lęku, trzeba zamknąć oczy, wziąć głęboki oddech przez nos, a potem wolno wypuścić powietrze ustami. Czynność powtarzać przez trzy minuty, myśląc tylko o tym, ile czasu trwa wdech, a ile wydech. Entuzjaści statystyk mogą liczyć liczbę oddechów.

zmęczona dziewczyna medytacja za biurkiemFot. Pixabay.com

Miłośnicy wyzwań niech sprawdzą, jak dużo powietrza udaje im się zmieścić w płucach. Po trzech minutach można oczy otworzyć i wtedy dostrzec, że serce przestało gorączkowo tłuc się w piersi, zniknął ucisk w głowie, plecy są trochę bardziej rozluźnione. Spiętrzone zadania wydają się już nieco łatwiejsze do zrealizowania, a w głowie zrobiło się jakby jaśniej.

Ćwiczenie, w którym skupiamy całą uwagę tylko na jednym doznaniu, to jedna z najprostszych technik medytacji i relaksacji. Nie chodzi tu bynajmniej o siadanie na biurku w pozycji kwiatu lotosu, tylko o poświęcenie kilku lub kilkunastu minut w ciągu dnia na to, by uporządkować galopujące myśli oraz zregenerować ciało i umysł. Stres związany z pracą to druga po schorzeniach układu ruchu dolegliwość, na którą uskarżają się pracownicy europejskich firm. Są przemęczeni, sfrustrowani, mają problemy z koncentracją i boją się kolejnych zadań. Kontakty ze współpracownikami wywołują w nich zniecierpliwienie, przeradzające się często w agresję. Kontakty z przełożonymi budzą lęk, który powraca nagle w środku nocy i nie pozwala zasnąć już do rana. Choć może to brzmieć naiwnie, regularne medytowanie, czyli zatrzymywanie się na moment w miejscu i odnajdywanie kontaktu z własną jaźnią, jest jednym z lekarstw na zmorę współczesnego środowiska pracy.

Przerwę na złapanie oddechu w ciągu dnia musimy niestety z reguły zorganizować sobie sami. W realiach polskich firm praktykowanie ćwiczeń relaksacyjnych, które pozwoliłyby na regenerację zdolności poznawczych, jest zwykłą mrzonką. Korzyści płynące z takiej chwili wytchnienia są już wyraźnie dostrzegane w Europie Zachodniej, Stanach Zjednoczonych i Australii.

– Polscy pracodawcy nie uświadamiają sobie psychospołecznych zagrożeń płynących z odczuwania przez pracowników permanentnego stresu – mówi Aleksandra Andysz z Zakładu Psychologii Zdrowia i Pracy w łódzkim Instytucie Medycyny Pracy. – Zadanie skutecznego radzenia sobie ze stresem w całości cedują na pracowników, mimo że te obciążenia wynikają ze sposobu, w jakim funkcjonuje cała firma.

Przedsiębiorcy nie potrafią samodzielnie oszacować kosztów, jakie ich firmy ponoszą z tego tytułu. Tymczasem według obliczeń Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy europejskie firmy straciły z tytułu nadmiernego stresu zawodowego ponad 136 mld euro. To ponad 190 euro na każdego mieszkańca kontynentu (nie tylko Unii Europejskiej!), wliczając w to dzieci i seniorów. Straty te są bezpośrednio powodowane przez obniżenie wydajności pracowników oraz ich absencje z powodu dolegliwości zdrowotnych wywoływanych stresem.

Na uwolnienie się od stresu „przepisywane” są karty zapewniające dostęp do klubów sportowych i fitness. Pracownicy mogą jednak korzystać z nich po pracy. Wielu z nich szkoda jest przeznaczenia na to czasu wolnego, szczególnie gdy ich standardowy dzień roboczy trwa dłużej niż osiem godzin. W dodatku trening na siłowni lub sesja aerobiku nie jest tym samym, co terapia relaksacyjna. Tylko w naprawdę nielicznych organizacjach, będących zazwyczaj polskimi oddziałami międzynarodowych firm, wydzielane są miejsca, w których pracownicy mogą na chwilę odsapnąć i pomyśleć o niebieskich migdałach. Małe i średnie przedsiębiorstwa, generujące zdecydowaną większość polskiego PKB, nawet tego nie rozważają.

Inga Dańkowska, nauczycielka jogi związana z British Wheel of Yoga, tak opowiada o swoich doświadczeniach z biurowym medytowaniem: – Przez kilka lat spędzonych w Wielkiej Brytanii obserwowałam tamtejszych pracodawców, którzy organizowali sesje jogi w ciągu dnia i gorąco zachęcali pracowników do udziału w nich. Próbowałam zaszczepić ten zwyczaj w Polsce, ale w ciągu dwóch lat mojej praktyki zainteresowanie tą formą redukcji stresu wyraziło zaledwie kilka firm. Jedyną, która po to rzeczywiście sięgnęła, jest... warszawski Szpital Specjalistyczny św. Zofii.

Medytacja i trening oddechu jako formy relaksu, poprawy koncentracji i budowania uważności w kontekście pracy uznawane są w najlepszym wypadku za fanaberię. Sama joga traktowana jest przede wszystkim jako forma fitnessu, a nie filozofia i sposób myślenia związany z określoną aktywnością fizyczną. Tymczasem stres zaczyna się w głowie i to w niej powinno się zaczynać jego eliminowanie.

– Nawet krótka sesja relaksacyjna pozwala natychmiast wyciszyć się i uspokoić – tłumaczy Inga Dańkowska. – Żyjemy w narastającym pośpiechu i nasze organizmy wręcz zaczynają się domagać zatrzymania chociaż na chwilę. Moment ciszy ma naprawdę zbawienne działanie.

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Mamy za dobrze, mamy za dużo
Mamy za dobrze, mamy za dużo
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kto się boi piątku trzynastego?
Kto się boi piątku trzynastego?
Naturalne farby do włosów
Naturalne farby do włosów
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
Work-life balance po polsku
Work-life balance po polsku
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Cudowny eliksir z jabłek
Cudowny eliksir z jabłek
Arrow
Arrow
Slider