Polacy pracują długo, ale nieefektywnie. Nie jest to problem występujący tylko w naszym kraju, dlatego poszukuje się rozwiązań, które mają zmienić ten stan rzeczy. Jedną z często pojawiających się już propozycji jest skrócenie czasu pracy.

09 stary zegar z kartami do odbijania czasu pracy [Freeimages]Stare karty do odbijania czasu pracy Fot. Freeimages

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez OECD, Polacy pracują 1929 godzin rocznie. Pod tym względem przebijają nas tylko Grecy. Znacznie mniej czasu w pracy spędzają m.in. Holendrzy (1381 godzin), Niemcy (1397 godzin) czy Irlandczycy (1529 godzin). Pracujemy jednak mniej efektywnie od innych. Pod tym względem wyrabiamy 66 proc. europejskiej średniej. Jesteśmy lepsi od Węgrów, Łotyszy, Bułgarów i Rumunów, ale dwa razy mniej wydajni od Holendrów i Niemców. Wynika to m.in. z tego, że wydajność szacowana jest poprzez przeliczenie produktu krajowego brutto na mieszkańca i godziny, które spędza w pracy, dlatego zamożniejsze kraje siłą rzeczy wypadają w takich porównaniach lepiej.

Jako źródło problemu eksperci wskazują jednak także na złą organizację w rodzimych firmach i sztywne, długie godziny pracy. Wiemy, że musimy swoje odsiedzieć nawet wtedy, gdy dane zadanie możemy wykonać szybko, przez co marnujemy czas. Pracodawcy cenią z kolei osoby, które zostają po godzinach. W ciągu dekady średnia długość dnia pracy w naszym kraju wydłużyła się o około pół godziny. Kolejna problematyczna kwestia to zarzucanie pracowników zbyt dużą liczbą obowiązków, na co w badaniach serwisu Praca.pl z 2013 r. narzekało aż 69 proc. Polaków.

Nieefektywność i przepracowanie idą z sobą w parze, nie jest to bolączka wyłącznie polskich przedsiębiorstw. Rozwiązań, które miałyby poprawić efektywność, szukają m.in. najbogatsi biznesmeni na świecie.

Pracuj przez 3 dni

Carlos Slim Helú to drugi najbogatszy człowiek świata, z majątkiem szacowanym na ponad 73 mld dol. W zeszłym roku zaproponował, aby wprowadzić trzydniowy tydzień pracy z czterema dniami wolnymi. Dzienny czas pracy miałby wynosić 11 godzin.

Według niego przyczyniłoby się to do wzrostu efektywności. Ludzie pracowaliby intensywniej, ale równocześnie mieliby więcej czasu na regenerację sił, spędzanie czasu z rodziną i rozrywkę. Meksykański miliarder twierdzi, że tego typu system przyczyniłby się do wydłużenia możliwego okresu aktywności zawodowej do 70-75 lat. Biznesmen zaczął już wdrażać podobne rozwiązanie w jednej ze swoim firm telekomunikacyjnych. W Telmexie pracownicy mogą zdecydować się na czterodniowy dzień pracy.

Pomysłowi Carlosa Slim Helú przyklasnął Richard Branson, właściciel koncernu Virgin, który obecnie dodatkowo eksperymentuje z jeszcze jedną metodą. Na próbę wprowadził dla pracowników z kilku biur możliwość wzięcia urlopu w dowolnym momencie i na dowolnie długi okres. Test obejmuje 160 osób z 40 tys. pracujących w firmach należących do ekscentrycznego Brytyjczyka. Branson zakłada, że pracownicy nie będą brali wolnego, zanim oni lub ich zespół nie wykonają powierzonych zadań.

Eksperymenty z krótszym tygodniem pracy prowadzą nie tylko przedsiębiorcy prywatni, ale też instytucje państwowe. Władze amerykańskiego stanu Utah w 2008 r. wprowadziły na próbę czterodniowy dzień pracy po 10 godzin. Urzędnicy byli z tego rozwiązania bardzo zadowoleni, wskazywali na to, że wolny piątek pozwala im lepiej zaangażować się w życie lokalnej społeczności i tracą mniej czasu i pieniędzy na dojazdy. Projekt został jednak przerwany, ponieważ nie przyniósł spodziewanych korzyści ekonomicznych. Stan zaoszczędził „zaledwie” milion dolarów zamiast planowanych trzech.

Inny pojawiający się pomysł to skrócenie dnia pracy do sześciu godzin. I tu argumenty zwolenników są podobne, co w przypadku zmniejszenia liczby dni roboczych w tygodniu. Ludzie mając mniej czasu do dyspozycji mogliby w teorii pracować wydajniej i nie marnowaliby czasu na prokrastynację. Władze w Göteborgu chciały sprawdzić, czy taki system zadziała w praktyce. W 2014 r. jeden z urzędów miał przejść na 6-godzinny dzień pracy, jednak pomysł został odłożony na ten rok, aby należycie przygotować się do monitoringu i ewaluacji rozwiązania.

Łyżka dziegciu

Przeciwnicy skracania tygodnia lub dnia pracy wysuwają szereg argumentów. Dr Kenneth Matos, dyrektor ds. badań w amerykańskim Instytucie Pracy i Rodziny, wskazuje na to, że praca przez trzy dni po 11 godzin oznacza 33-godzinny tydzień pracy. Dla wielu osób wynagradzanych godzinowo oznaczałoby to znaczne zmniejszenie zarobków. Zamiast odpoczywać w trakcie długiego weekendu, pracowaliby dodatkowo w innym miejscu, aby utrzymać dotychczasowy poziom życia.

Według Matosa po niemal 12 godzinach w pracy mało kto ma siłę jeszcze zajmować się rodziną i gospodarstwem domowym. Dodatkowe dni wolne mogą tego nie zrekompensować. Problem miałyby osoby, które muszą wykazywać się kreatywnością. Trudno od nich wymagać, aby myślały z taką samą intensywnością przez tak wiele godzin. Inna sprawa, że w grupie osób z możliwością pracy przez trzy dni po 11 godzin nie mogłyby się znaleźć szereg przedstawicieli różnych grup zawodowych, w tym zaufania publicznego.

Krótszy, sześciogodzinny dzień pracy też nie zawsze mógłby się sprawdzić, chociażby z tego względu, że wiele osób po prostu ma zbyt wiele obowiązków, aby zdążyć wykonać wszystkie w takim czasie. Firmy musiałyby się liczyć ze wzrostem kosztów, ponieważ nie wszyscy pracownicy byliby w stanie pracować intensywniej. Ich zadania musieliby przejmować nowi.

Szwedzka Konfederacja Pracodawców zleciła w 2002 r. badania, które miałyby sprawdzić związek pomiędzy stanem zdrowia pracowników i czasem pracy. Wynikło z nich, że skrócony dzień wiązałby się z większym wysiłkiem, a także stresem wynikającym z niższymi zarobkami. We Francji obowiązuje 35-godzinny tygodniowy wymiar czasu pracy, ale tego zapisu trzyma się w zasadzie tylko sektor publiczny. Średnia norma tygodniowa to tak naprawdę 39,5 godziny. Przeciwnicy obowiązujących przepisów mówią, że sektor prywatny musi pracować ciężej i dokładać się do tych, którzy trzymają się oficjalnych godzin pracy.

Może warto jednak rozważyć słowa Richarda Bransona, który mówi po prostu, żeby pracowników traktować jak istoty ludzkie, a nie roboty. Uważa on, że pracodawcy powinni być bardziej elastyczni. Jeżeli dana osoba efektywniej pracuje w godzinach od 12 do 18 i to siedząc w domu, a nie za firmowym biurkiem, to czemu jej na to nie pozwolić? Ważne, żeby wykonała powierzone zadanie.

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Gwiazdkowe prezenty, którym nic nie dorówna
Gwiazdkowe prezenty, którym nic nie dorówna
Herbaciany rytuał łączy ludzi
Herbaciany rytuał łączy ludzi
Z wizytą u świętego Mikołaja
Z wizytą u świętego Mikołaja
Prezent: świąteczny planner i lista zakupów
Prezent: świąteczny planner i lista zakupów
Black Friday to dopiero początek!
Black Friday to dopiero początek!
Amarantus – jak to jeść?
Amarantus – jak to jeść?
Dlaczego szef sprawdza podwładnych?
Dlaczego szef sprawdza podwładnych?
Eko-moda: kurtka z 21 butelek
Eko-moda: kurtka z 21 butelek
Arrow
Arrow
Slider